Jak zawsze od dłuższego czasu planowałem dłuższe i częstsze teksty w tym roku. Jak widać nie zbyt się to udało. Jako że nadszedł już czas podsumowań roku, powraca po raz kolejny nieregularny zbiór opinii o wybranych filmach z jesieni (astronomicznej). Nie wiem, czy zdążę jeszcze przygotować jakieś inne. Tak samo jest to też chyba przegląd filmów, które miały być inne.
Czarny Węgiel, Kruchy Lód (2014) Reż Yi'nan
Diao
Jest to jeden z fimlów, o którym trudno zapomnieć po obejrzeniu, zresztą niejedyny w obecnym zbiorze. Nie jest on taki tylko dlatego, iż bierze wszystkie schematy kina noir zaczynając od postaci samego policjanta i wspaniale je wykorzystuje. Ważniejsza jest jednak smutna opowieść o całym współczesnym chińskim społeczeństwie jaką on prezentuje.
Doktor Strange (2016) reż. Scott Derrickson Po raz kolejny miał to być ten "inny film Marvela" Po raz kolejny było właściwie to samo. Po raz kolejny schemat się sprawdził.W każdym razie sfera wizualni filmu była własnie jego lepszą stroną. Nadal jednak pozostawia nadzieję na więcej, które i tak nadejdzie.
Królowa Margot (1994) Reż. Patrice
Chéreau
Czasem nawet dwadzieścia lat to dużo czasu. Widać to właśnie w przypadku tego filmu. Niezależnie od rożnych from realizacji tego filmu można raczej wspomnieć o jego formie, dzisiaj przenoszącej się już do realiów telewizyjnych. Opowieści historyczne w wersji własnie takiej już bardziej nie występują. Jest to połączenie watków (pseudo) historycznych i seksu w formie dzisiaj bardziej obecnej już w produkcjach HBO, podczas gdy najbardziej dochodowe kino historyczne wygląda trochę inaczej.
Łotr Jeden (2016) Reż Gareth Edwards
Kolejny z filmów, które miały być inne. Kolejny też zasługujący na dłuższe omówienia, choćby z powodu niezapomnianej kreacji Tarkina . Po raz kolejny też wielka franczyza dochodzi do ciekawych rezultatów pod wpływem Garetha Edwardsa Właśnie ten jest jednym z przypadków, którym się to udało. Zmiana konwencji i wraz z nią perspektywy na Galaktykę właśnie jest zaletą tego filmu. "Realizm" wiązaczy się bardziej z ze znanymi z życia codziennego obrazami jest zaletą filmu. Tak samo też widać to jak bardzo da się połączyć z już istniejącymi elementami kanonu. Cały czas jest ot historia, która dzieje się w już znanym świecie.
Nowy Początek (2016) Reż. Dennis Villenueve
Na ten film czekałem z wieloma obawami. Nie wiedziałem czy z całej twórczości Teda Chianga właśnie to jego literacki pierwowzór był właśnie najbardziej nadający się do adaptacji. Momo wszystko też Villenueve ostatnio dobrze radzil sobie z problematycznym materiałem, jakim był scenariusz Sicario Muszę przyznać, ze się udało, chociaż znajomość opowiadania nie pozwala na docenienie w pełni konstrukcji fabularnych filmu. Film ten jednak, chociaż nie tak "inny" jak go przedstawiano udowadnia, że może powstać jeszcze Science Fiction ze znacznym science. Poza tym można też cieszyć się z tego, ze może powstać film o języku. Naprawdę chciałbym więcej takich filmów zamiast różnych Interstellarów
Ostatnia Rodzina (2016) Reż Jan P. Matuszyński
Jak już wiadomo, wiele pisano dobrego o tym filmie. Ja zatem też nie będę się wyróżniać w tym względzie. Trudno już napisać coś nowego. Wiele razy stwierdzano już jak ten film opowiada o całym życiu. Warto też wspomnieć jak bardzo film ten opowiada o rzeczach. Wiele razy upływ czasu jest przemianą rzeczy i detali codzienności. Niezależnie od reszty ważnych wątków warto też patrzeć na niego w ten sposób.
Światło w mroku (1992) Reż. David Seltzer
Pierwsze pytanie jakie należy sobie zadać, to czy to jest jeden z najważniejszych obejrzanych przeze mnie ostatnio filmów. Odpowiedź musi być twierdząca. Dzieło, któe w zamierzeniu miało być pewnie przejmującym dramatem, a skończyło jako filmowa wersja Allo Allo, lub też jedna z inspracji dla Tarantino warte jest uwagi. Jak inaczej można określić film w którym Michael Douglas będący głównym agentem OSS w Trzeciej Rzeszy... nie zna niemieckiego. W wyniku tego bohaterka nadaje się do pomocy dla wywiadu z racji jej zdolności kulinarnych. W tedy może pomóc siatce wywiadowczej składające się tylko z Johna Gielguda i jego siostrzenicy. To nie jest tak głupie jak wygląda. Jest znacznie głupsze.
piątek, 30 grudnia 2016
środa, 23 listopada 2016
Ivana Smudja, Gradmir Smudja, Z biegiem Sztuki, Timof Comics Warszawa 2016
Dlaczego właśnie to można uznać z hit? Łatwo to uznać. Znacznie trudniej odpowiedzieć bez kopiowania i zamieszczania tu konkretnych ilustracji. Raz już z reszta próbowałem i wyszło mi to co wyszło.
Komiks jest dziełem rysownika i
scenarzysty Gradimira Smudji, tym razem pracującego ze swoja córką Jeżeli można
by znaleźć najprostsze podsumowanie tego tomu brzmiało bo ono: alternatywna
historia sztuki Nie jest to już pierwszy album tego typu, jaki ukazał się w
Polsce. Już w latach poprzednich można było bowiem poznać podobny tom. W
wydanym wtedy albumie Vincent i Van Gogh autor prezentował alternatywną historię życia
Van Gogha. Tym razem nie przedstawia
jednej opowieści, a prezentuje natomiast zbiór krótkich powiązanych ze sobą
alternatywnych biografii różnych artystów pochodzących w większości z Europy
Zachodniej. Chociaż historia zaczyna się od Groty w Lascaux, opowieść ta
właściwie zaczyna się do renesansu.
Wszystkie historie łączy ze sobą czerwona nić chronologii, o którą na samym
początku potykają się pochodzące z wcześniejszej „Biografii” Van Gogha Postaci-
Kot Vincent i młoda dziewczynka Luna. Próbując wrócić do punktu w którym się to
stało trafiają cały czas na kolejnych twórco żyjących na dalszych etapach
chronologii. W tym momencie objawia się bardziej tzw. „edukacyjny” charakter
komiksu, co widać też po zamieszczanych na początku każdej historii
biografiach. Oczywiście, jak można się spodziewać w samych historiach także tłumaczą
oni najważniejsze założenia swojej sztuki. Ich namalowane życiorysy są jednak już bardzo dalekie od powszechnie
znanych. Wieża Babel podąża za
Breughlem, David tworzy śmierć Marata, by oszukać chcących go skazać
rewolucjonistów. Rembrandt wygrywa bitwę przez odpowiednią prezentację Straży
Nocnej. Jednocześnie impresjoniści trzymają latami swoich modeli nieruchomo w
celu ukończenia wszystkich kropek na obrazach, a wielka fala Hokusaia ma ugasić
pożar. Powraca także Van Gogh Ostatecznie jednak, jak się okazuje nić prowadzi właściwie do samego początku,
pozostawiając jeszcze wiele do poznania.
Nie da się oczywiście w pełni
wyjaśnić dlaczego jest to album tak dobry bez opasania warstwy ilustracyjnej. Każda
z ilustracji jest bowiem małym obrazem W tym wypadku jest ona tworzona tak
samo, jak poprzednim albumie z niezwykłą starannością. Autor parafrazuje i
przetwarza poza biografiami artystów także znane dzieła sztuki. W przypadku
każdej z historii zmienia też się styl i kolorystyka prac.
Nie wiem, czy taki suchy opis
potrafił przekonać kogoś do poznania tego komiksu, zwalcza jeśli zauważy się
jego cenę. Mimo wszystko radze jednak
chociaż skorzystać z jakiś zbiorów bibliotecznych.
Etykiety:
El Greco,
Francja,
Georges Seurat,
Goya,
Gradimir Smudja,
Hokusai,
Ivana Smudja,
Jean Louis David,
komiksy,
Leonardo Da Vinci,
Pablo Picasso,
Peter Breughel,
Rembrandt,
Serbia,
Timof,
Turner,
Vincent Van Gogh
niedziela, 30 października 2016
Krzysztof Piskorski Czterdzieści i cztery, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016
Trzy lata temu po raz pierwszy spotkałem się z twórczością Krzysztofa Piskorskiego. Jeżeli ktoś naprawdę chce się umęczyć może zobaczyć próby czegoś co próbowałem sformułować po lekturze. W każdym razie jego powieści podobały mi się. w wyniku tego czkałem też na ciąg dalszy Zadry. Ostatecznie też własnie też Wolta ukazała się w innej formie czyli właśnie Czterdziestu i czterech .
Piskorski pozostawił Europę doby Etheru w jeszcze w czasie niezbyt oddalonym od momentu jego odkrycia. Tak samo pozostawił też wtedy bohaterów swojej opowieści. Teraz przenosi my się do roku 1844. Zmieniły się realia i zmienili się bohaterowie. Główną bohaterką jest właśnie ocalała z powstania w roku 1830. Eliza Żmijewska, kapłanka dawnych bóstw. Piskorski rozszerza realia świata z poprzedniej powieści nie tylko też o bogów ale też o szersze realia multiwersum o kolejne ziemie i gatunki, jak właśnie insektoidalnych tetygonów.
Już w recenzjach pojawiały się zwykle dwie różne opinie: Zgodnie z jedną właśnie to fabuła skonstruowana jest tak by pomieścić świat, a zgodnie z drugą to własnie teraz świat jest rozbudowywany pod potrzeby fabuły. O ile może potem już się do nich odniosę, to trzeba omówić obie części książki. Na pewno cały czas nowe dodatki do świata są naprawdę ciekawe. Nie należy mówić o tu też o kolejnych ziemiach co do których koncepcji widać pójście w kierunku Pratchetta i Baxtera , ale też o rolach pełnionych przez znane osoby w tym świecie. Pojawiają się tam najważniejsi twórcy romantyzmu jak Mickiewicz, Słowacki i Byron oraz też i inni. Tak samo też widać też dalsze losy krajów trwającej wciąż Europy napoleońskiej i dalsze losy jej władcy. Kolejne wydarzenia fabuły też oczywiście wynikają z literatury romantycznej włącznie z tytułową liczbą która, jak się okaże ma też znaczenie.
Fabuła rozwija się za to kolejnymi etapami. Nie chciałbym powiedzieć, że to jest krytycyzm, ale można wręcz powiedzieć, że zaczyna się dopiero od około setnej strony. Pytanie o wzajemne oddziaływanie fabuły i świata powraca pod sam koniec książki, kiedy wyjawiony zostaje główny plan stojący za większością wydarzeń. Pomimo tego jak bardzo podobała mi się książka, muszę teraz przyznać, że akurat tu można też dopatrzeć się pewnych problemów z konstrukcją i zakończeniem.
Mam nadzieję chociaż, że tym razem, moje przemyślenia o twórczości Piskorskiego są jakkolwiek spójne. Jeżeli tak jest, mam nadzieję że zachęcę kogoś do lektury.
sobota, 22 października 2016
Komiksowe Podsumowania
Tom Gauld Mooncop , Wydawnictwo Komiksowe, Warszawa 2016
To mój zamiennik. M-663, przywitaj się z panem policjantem. Będzie twoim stałym klientem.
(...)
- Niestety tego towaru nie ma na stanie
- Jeszcze się nie wdrożył
To tylko jeden z wielu dialogów komiksu Gaulda, ale oddaje też jego całego ducha. W nieokreślonej przeszłości tytułowy bohater jest stróżem prawa w ludzkiej kolonii na księżycu i prawdopodobnie jednym z najbardziej skutecznych. Nie ma nikogo, kto popełniał by przestępstwa. Nie ma już tu właściwie nikogo. Jej najlepsze lata już minęły i obecnie coraz bardziej znika. Jedyną pracą dla policjanta jest odnalezienie dziewczynki czy psa lub też robota Neila Armstronga gubiących się prze odjazdem. On jako jedyny nie może odjechać z tego miejsca. Zawsze można jeszcze jeść pączki. Ktokolwiek jeszcze na ziemi odpowiada za kolonię zupełnie nie ma pojęcia co z nią zrobić. Nie jest to tylko, tak samo jak Goliat, historia o bezsensie ludzkiej biurokracji. Bardziej opowiada ona o spełnianiu marzeń oraz o tym co już potem z nimi zrobić.
Luke Pearson Hilda i Czarna Bestia , Centrala Poznań 2016
Po trzech wydanych już w Polsce tomach Hildy pojawił się także i następny, tym razem dłuższy. Tym razem Hilda rozpoczyna swoja przygodę z harcerstwem. Jednocześnie też zaczyna bardziej poznawać świat domowych duszków-Pokątków. W tym samym czasie także cały trollberg zaczyna obawiać się niepojawiającego się niespodziewanie potwornego psa. Jak się z czasem okaże, wszystkie te zdarzenia mają ze sobą związek. Tak jak poprzednie albumy ten i też zawiera zalety poprzednich tomów. Po raz kolejny przedstawia uniwersalną opowieść. Po raz kolejny też pokazuje nowe wspaniałe pomysły. Udowadnia też że za każdym razem może robić oraz lepsze komiksy.
Marguerite Abouet, Clément Oubrerie Aya. Life in Yop City, Drawn and Quarterly Montreal 2012
Aya Może być zaliczona do wielu innych opowieści, w których powraca się do realiów swojego dzieciństwa. W tym wypadku jest to Wybrzeże Kości Słoniowej w okresie prosperity przełomu lat 70. i 80. zaczyna się już od przełomowego wydarzenia jakim było wspólne oglądanie pierwszej reklamy w telewizji. Po tym wydarzeniu autorzy przedstawiają kolejne wydarzenia w życiu tytułowej bohaterki i jej przyjaciółek oraz ich rodzin w następnych latach.
To mój zamiennik. M-663, przywitaj się z panem policjantem. Będzie twoim stałym klientem.
(...)
- Niestety tego towaru nie ma na stanie
- Jeszcze się nie wdrożył
To tylko jeden z wielu dialogów komiksu Gaulda, ale oddaje też jego całego ducha. W nieokreślonej przeszłości tytułowy bohater jest stróżem prawa w ludzkiej kolonii na księżycu i prawdopodobnie jednym z najbardziej skutecznych. Nie ma nikogo, kto popełniał by przestępstwa. Nie ma już tu właściwie nikogo. Jej najlepsze lata już minęły i obecnie coraz bardziej znika. Jedyną pracą dla policjanta jest odnalezienie dziewczynki czy psa lub też robota Neila Armstronga gubiących się prze odjazdem. On jako jedyny nie może odjechać z tego miejsca. Zawsze można jeszcze jeść pączki. Ktokolwiek jeszcze na ziemi odpowiada za kolonię zupełnie nie ma pojęcia co z nią zrobić. Nie jest to tylko, tak samo jak Goliat, historia o bezsensie ludzkiej biurokracji. Bardziej opowiada ona o spełnianiu marzeń oraz o tym co już potem z nimi zrobić.
Luke Pearson Hilda i Czarna Bestia , Centrala Poznań 2016
Po trzech wydanych już w Polsce tomach Hildy pojawił się także i następny, tym razem dłuższy. Tym razem Hilda rozpoczyna swoja przygodę z harcerstwem. Jednocześnie też zaczyna bardziej poznawać świat domowych duszków-Pokątków. W tym samym czasie także cały trollberg zaczyna obawiać się niepojawiającego się niespodziewanie potwornego psa. Jak się z czasem okaże, wszystkie te zdarzenia mają ze sobą związek. Tak jak poprzednie albumy ten i też zawiera zalety poprzednich tomów. Po raz kolejny przedstawia uniwersalną opowieść. Po raz kolejny też pokazuje nowe wspaniałe pomysły. Udowadnia też że za każdym razem może robić oraz lepsze komiksy.
Marguerite Abouet, Clément Oubrerie Aya. Life in Yop City, Drawn and Quarterly Montreal 2012
Aya Może być zaliczona do wielu innych opowieści, w których powraca się do realiów swojego dzieciństwa. W tym wypadku jest to Wybrzeże Kości Słoniowej w okresie prosperity przełomu lat 70. i 80. zaczyna się już od przełomowego wydarzenia jakim było wspólne oglądanie pierwszej reklamy w telewizji. Po tym wydarzeniu autorzy przedstawiają kolejne wydarzenia w życiu tytułowej bohaterki i jej przyjaciółek oraz ich rodzin w następnych latach.
czwartek, 22 września 2016
Filmy Ostatnich miesięcy (5)
Do kolejnych przykładów zaniedbywania bloga należało też zapomnienie o ogólnym cyklu marnych notek o filmach. Teraz znowu przypomnę kilka jak dla mnie ważnych pozycji obejrzanych w ostatnich miesiącach.
Chiny 1911: Rewolucja (2011) reż Jackie Chan, Li Zhang
Jeśli by trzeba było szukać pozytywów w każdym filmie, to tu można powiedzieć, że Jerzy Hoffman wpisał się w trendy kina światowego. Widowisko to trudno oceniać jako film. Jest to dzieło historyczne, o którym marzy obecnie resort kultury. Jest to film naprawdę ciekawy dopiero wtedy, jeżeli patrzy się na niego w kontekście obserwowania polityki historycznej i propagandy na świecie.
Pan Inspektor Przyszedł (2015) Reż. Aisling Walsh
Najprościej mówić o tym filmie jako o kolejnym przykładzie telewizji kolejny raz adaptującej znane lektury szkolne. Nie zmienia to faktu, że sam pierwowzór jest wartościowy. Historia która zaczyna się jak kryminał ostatecznie przedstawia całe społeczeństwo Wielkiej Brytanii przed wojną. Ostatecznie też to jak ona wygląda jest też związane z datą jego powstania. Ta adaptacja również w sama w sobie jest dobrze zrobiona.
Pod Opieką Wiecznego Słońca (2015) Reż. Witalij Manski
Początkowo, jak reżyser wyznał w jednym z wywiadów, za intencją kręceni filmu w Korei Północnej kryła się chęć nakręcenia filmu o stalinizmie. Ostatecznie jest to przede wszystkim film o warunkach propagandy. Możliwość nagrywania przy pozornym wyłączeniu kamer pokazuje wielokrotne poprawki przy tworzeniu wizji idealnej rodziny. Wielokrotnie nagrywane sceny, zgodnie z najnowszymi wytycznymi tym bardziej okazują się wykreowane na potrzeby zagranicznej produkcji.
Star Trek : W nieznane (2016) Reż. Justin Lin
Oczywiście jak już zwracano uwagę, pomimo swojego tytułu jest to najbardziej Startrekowy z nowych filmów. W porównaniu z poprzednimi nie oznacza to niczego złego. Właściwie to jest jeden z powodów dla których tak dobrze się go ogląda. Pójście bardziej w kierunku przeszłości serii wraz z osadzeniem akcji w miejscu, w którym oryginalnie kończyło by się TOS, czy powrót do pewnych motywów i pożegnanie Ambasadora Spocka był właśnie czymś ważnym, zwłaszcza w kontekście tego jak uczczono rocznicę. Nie jest on pozbawiany błędów, jak choćby to, że właściwie nigdy nie wiadomo kim są pomocnicy Kraala, ale nie przeszkadza to w jego odbiorze.
Timbuktu (2014) reż. Abderrahmane Sisako
Trudno jest krótko opisać ten film. Jest to oczywiście przede wszystkim opowieść o władzy dżihadystów nad Timbuktu w roku 2012. Cała ich wizja dżihadu zostaje zderzona z reakcjami ludzi na wprowadzone przez nich prawa nieprzystające do realiów życia. Sami dyskutują oni o rzeczach formalnie zakazanych jak futbol i mundial i sam ich przywódca pali po kryjomu. Przy pokazaniu całej bezsensownej surowości ich rządów ich próby porozumienia się wśród wielu języków ich działania momentami mają nawet pewnego rodzaju komediowy charakter. Jednocześnie tez główna opowieść filmu pokazuje działanie systemu. Film jest, chociaż to nie najważniejsze, naprawdę wizualnie piękny.
Waleczni Przeciw Rzymskim Legionom (1966) reż. Sergiu Nicolaescu
Kino historyczne powstające za Ceausescu jest zagadnieniem ciekawym i wielokrotnie opisywanym. Nie mam tu za bardzo miejsca na pisanie o nim. Ograniczę się tylko do minimum. Na fali popularności produkcji o starożytności otrzymaliśmy to właśnie dzieło o typowym dla tego typu twórczości przywiązaniu do realiów epoki. Źli Imperialiści są Źli, podczas gdy Winnetou przeżywa rozterki moralne. Czego więcej oczekiwać od tej produkcji?
Weekend z Królem (2012) Reż. Roger Michell
Parę razy natknąłem się na recenzje tego filmu sugerujące, że jest to niedoceniane arcydzieło, odesłane w cień przez bardziej znany film o Jerzym VI. Jeśli to prawda, to chyba pomyliłem filmy. Są oczywiście gorsze rzeczy, można choćby być chorym na polio (śmiech w tle), ale naprawdę nie mas po co oglądać tego dzieła. Niezależnie od ambicji twórców, wyszło im jednak dzieło mające walory artystyczne typowego mockbusteru, w czy jeszcze pomogło genialne polskie tłumaczenie tytułu.
Chiny 1911: Rewolucja (2011) reż Jackie Chan, Li Zhang
Jeśli by trzeba było szukać pozytywów w każdym filmie, to tu można powiedzieć, że Jerzy Hoffman wpisał się w trendy kina światowego. Widowisko to trudno oceniać jako film. Jest to dzieło historyczne, o którym marzy obecnie resort kultury. Jest to film naprawdę ciekawy dopiero wtedy, jeżeli patrzy się na niego w kontekście obserwowania polityki historycznej i propagandy na świecie.
Pan Inspektor Przyszedł (2015) Reż. Aisling Walsh
Najprościej mówić o tym filmie jako o kolejnym przykładzie telewizji kolejny raz adaptującej znane lektury szkolne. Nie zmienia to faktu, że sam pierwowzór jest wartościowy. Historia która zaczyna się jak kryminał ostatecznie przedstawia całe społeczeństwo Wielkiej Brytanii przed wojną. Ostatecznie też to jak ona wygląda jest też związane z datą jego powstania. Ta adaptacja również w sama w sobie jest dobrze zrobiona.
Pod Opieką Wiecznego Słońca (2015) Reż. Witalij Manski
Początkowo, jak reżyser wyznał w jednym z wywiadów, za intencją kręceni filmu w Korei Północnej kryła się chęć nakręcenia filmu o stalinizmie. Ostatecznie jest to przede wszystkim film o warunkach propagandy. Możliwość nagrywania przy pozornym wyłączeniu kamer pokazuje wielokrotne poprawki przy tworzeniu wizji idealnej rodziny. Wielokrotnie nagrywane sceny, zgodnie z najnowszymi wytycznymi tym bardziej okazują się wykreowane na potrzeby zagranicznej produkcji.
Star Trek : W nieznane (2016) Reż. Justin Lin
Oczywiście jak już zwracano uwagę, pomimo swojego tytułu jest to najbardziej Startrekowy z nowych filmów. W porównaniu z poprzednimi nie oznacza to niczego złego. Właściwie to jest jeden z powodów dla których tak dobrze się go ogląda. Pójście bardziej w kierunku przeszłości serii wraz z osadzeniem akcji w miejscu, w którym oryginalnie kończyło by się TOS, czy powrót do pewnych motywów i pożegnanie Ambasadora Spocka był właśnie czymś ważnym, zwłaszcza w kontekście tego jak uczczono rocznicę. Nie jest on pozbawiany błędów, jak choćby to, że właściwie nigdy nie wiadomo kim są pomocnicy Kraala, ale nie przeszkadza to w jego odbiorze.
Timbuktu (2014) reż. Abderrahmane Sisako
Trudno jest krótko opisać ten film. Jest to oczywiście przede wszystkim opowieść o władzy dżihadystów nad Timbuktu w roku 2012. Cała ich wizja dżihadu zostaje zderzona z reakcjami ludzi na wprowadzone przez nich prawa nieprzystające do realiów życia. Sami dyskutują oni o rzeczach formalnie zakazanych jak futbol i mundial i sam ich przywódca pali po kryjomu. Przy pokazaniu całej bezsensownej surowości ich rządów ich próby porozumienia się wśród wielu języków ich działania momentami mają nawet pewnego rodzaju komediowy charakter. Jednocześnie tez główna opowieść filmu pokazuje działanie systemu. Film jest, chociaż to nie najważniejsze, naprawdę wizualnie piękny.
Waleczni Przeciw Rzymskim Legionom (1966) reż. Sergiu Nicolaescu
Kino historyczne powstające za Ceausescu jest zagadnieniem ciekawym i wielokrotnie opisywanym. Nie mam tu za bardzo miejsca na pisanie o nim. Ograniczę się tylko do minimum. Na fali popularności produkcji o starożytności otrzymaliśmy to właśnie dzieło o typowym dla tego typu twórczości przywiązaniu do realiów epoki. Źli Imperialiści są Źli, podczas gdy Winnetou przeżywa rozterki moralne. Czego więcej oczekiwać od tej produkcji?
Weekend z Królem (2012) Reż. Roger Michell
Parę razy natknąłem się na recenzje tego filmu sugerujące, że jest to niedoceniane arcydzieło, odesłane w cień przez bardziej znany film o Jerzym VI. Jeśli to prawda, to chyba pomyliłem filmy. Są oczywiście gorsze rzeczy, można choćby być chorym na polio (śmiech w tle), ale naprawdę nie mas po co oglądać tego dzieła. Niezależnie od ambicji twórców, wyszło im jednak dzieło mające walory artystyczne typowego mockbusteru, w czy jeszcze pomogło genialne polskie tłumaczenie tytułu.
Etykiety:
Abderrahmane Sisako,
Aisling Walsh,
Chiny,
filmy,
Francja,
J.B. Priestley,
Jackie Chan,
Justin Lin,
Korea Północna,
Mauretania,
Rosja,
Rumunia,
Sergiu Nicolaescu,
Star Trek,
USA,
Wielka Brytania,
Witalij Manski
środa, 31 sierpnia 2016
Yohan Radomski, Jakub Rebelka, Miasto Psów. Część 1, Kultura Gniewu, Warszawa 2016
Można zacząć opowieść o tym komiksie od zastanowienia się czym miał być. Miał on być szekspirowską opowieścią fantasy o zemście. Pytanie jakie należy sobie zadać, to czy nią jest. Drugie pytanie dotyczy pewnie tego, czy można oceniać całą historię w jej połowie.
W realiach przedstawionego świata tytułowe miasto jest jednym z wielu miast których mieszkańcy żyją z powiązaniu ze zwierzętami. Miasto Psów staje się najpotężniejsze wśród nich z powodu podbijającego je tyrana Volasa. W czym oczywiście widać Szekspira, za namową swojej żony zabił on wcześniej panującego władcę i zaczął służyć Cieniowi- sile kryjącej się za złem tego świata. Z czasem zabił także i ją. Poślubił on potem swoją siostrę. Córka jej i wcześniej zabitego męża-Enora zaczyna dążyć do zemsty, spowiewając się także podzielenia losu matki. Podróżuje ona bagna do mogącej jej dokonać grupy. Jednocześnie też cały czas ważne są jej relacje z synem Volasa, Jankiem. Cień jednak też nie pozostaje bezczynny
O Wartości komiksu decydują scenariusz i rysunki. O ile scenariusz tu nie należy do najbardziej wyróżniających się, rysunki są lepszą stroną. Osoba rysownika pozwala doszukiwać się w całym albumie także inspiracji Sapkowskim. Do najszerzej znanych prac Jakuba Rebelki należą właśnie animacje w z retrospekcjami w Wiedźminie 2 Moną u niego dostrzec wyraźny talent. Poza oryginalnymi projektami postaci Rysownik pozostawia w albumie wiele wyjątkowych kadrów. Tak samo też wyraźnie dobra jest kolorystyka albumu, oddająca zmierzony początkowo mrok opowieści.
Ostatecznie to właśnie obrazki stanowią o wartości tego albumu. Są to rysunki jednak na tyle dobre wy warto było je poznać.
czwartek, 14 lipca 2016
Sherlock Holmes: The Devil's Daughter
Ostatnio nie da się żyć bez historii . W tym wypadku również trzeba od niej zacząć. W największym skrócie zaczyna się ona W roku 2002 kiedy to wyszła pierwsza z podrukowanych przez ukraińskie studio Frogwares gier o Sherlocku Holmesie. Po niej przychodziły następnie, a seria cały czas się zmieniała. Tu ważna była też Wydana da lata temu Crimes and Punishments odchodząca od jednej sprawy na rzecz cyklu mniejszych luźno powiązanych odcinków. Niezależnie od tego jaką grą była, udało jej się wywrzeć wpływ na inne, jak np ostatnią adaptację dokonań Poirota w ABC Murders. O ile tamta, jak na standardy gier o Poirocie była pozycją udaną, to wiele jej brakował do bycia udaną. Zawsze pozostawało pytanie co można zrobić dalej. Odpowiedź była właśnie omawianą teraz grą.
Po pierwsze trzeba stwierdzić, że jednocześnie pozostaje ona w ramach serii i nie pozostaje. Kontynuuje wątki takie jak postać tytułowej córki czy też wyjaśnia kim była wspomniana na samym końcu gry nowa lokatorka. Z drugiej strony z jakiegoś powodu ma to być zupełnie inna wersja Sherlocka. Widocznie jednak nie odeszliśmy daleko w multiwersum, bo zmiany ograniczają się tu tylko do wygładu postaci i to nie wszystkich. O ile Lestrade wygląda tak samo, to Watson naprawdę wygląda... inaczej. W każdym razie w przypadku Sherlocka wystąpiło odejście od Bretta w kierunku Petrenki czy Jona Hamma. Sam wygląd postaci może być bez znaczenia, ale mogą być w nim podobieństwa do zmian w konstrukcji calej gry. Tym razem do dochodzeń, których zbyt łatwy charakter zarzucano już poprzedniej grze dodano większą ilość scen akcji, z których jedna już została szczególnie znienawidzona.
Przede wszystkim gra powtarza jednak schemat wielu dochodzeń z możliwością rożnego ich zakończenia i podjęcia decyzji co do winnych. Tym razem też ma je łączyć jeden wspólny wątek. Trzeba przyznać, że przynajmniej w tej grze przynajmniej wybory te mają chociaż wpływ na dialog na końcu, czego ostatnio też nie było. Po raz kolejny jest to też pięć różnych spraw. Na pewno były one interesujące i dobrze napisane tylko od pewnego momentu sprawiały wrażenie robionych w taki sposób, by nie było sensu ich pomijać. Sprawy róznią się też objętością o lie w jednym odcinku można było poza glówna sprawą umieścić jescze ważne zdarzenia głównego wątku i adaptację jednego opowiadania, to już ciekawie zaczynająca się sprawa wypadku rozwija się zaskakująco szybko. Sam główny wątek nie należy jednak do najbardziej udanych elementów gry.
Problemem była właśnie tytułowa córka. Trudno stwierdzić co poszło nie tak przy doborze głosu i wygładu, jednak udało się stworzyć kolejną wersję Creepy Watsona. Tak samo też pojawia się w grze zaskakująco mało czasu. Tak samo podobnie zawodzi tez postać antagonistki. Samo zakończenie rzeczywiście mogło by być lepsze ale nie jest jednak, tak jak twierdzą niektórzy krytycy odrzuconą misją do wiedźmina.
Trudno było mi stwierdzić czy była to dobra gra. Ma ona wiel dobrych momentów, ale jednak też wiele momentów dziwnych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















