środa, 27 stycznia 2016
Kroki w nieznane-2007
W trakcie czytania w kolejności dowolnej tomów współczesnych Kroków w nieznane dotarłem do tomu z roku 2007. Jak na razie wygląda na to, że jest to dla mnie to ostatni, bo o tomie na rok 2015 jest ogólnie bardzo cicho. W każdym razie dalej są tu teksty dobre, złe i średnie.
Zbiór otwiera Amnestia Octavii E. Butler. Opowiada ona dość o konsekwencjach kontaktu z obcą formą życia i jej inwazją na Ziemię opisywaną w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej dla pracujących dla niej.
Chłopcy Carol Emshwiler poruszają tematykę genderową. Robi to w sposób wyjątkowo nieudolny, a sam tekst byłby już niezbyt oryginalny jakieś czterdzieści lat temu ,kiedy to autorka miała odnosić największe sukcesy.
Kolejnym z autorów jest wielokrotnie pojawiający się w Krokach i innych antologiach Michael Swanwick w Surowych umysłach, tak samo jak Kathleen Ann Goonan w następującym po nich Moście porusza się w okolicach zmian tożsamości w posthumanizmie. Obaj autorzy opisują swoje historie zupełnie inaczej, ale obu teksty wyszły ciekawie.
Do następnych stałych bywalców należy Paul di Filippo O ile jego poprzednie teksty balansował na granicy głupoty i obrzydliwości, to Rok w Linearnym Mieście prezentuje tylko losowy przegląd jakiś pomysłów New weirdu wrzucanych bez celu i kierunku.
Kolejnymi powiązanymi tematycznie dwoma autorami są James Patrick Kelly i Paul Witcower. Ich teksty- 10 16 do 1 i na krańcu skali piszą o młodości bohaterów i podróżach w czasie. Opisują one jednak zupełnie inne historie. Podczas gdy pierwszy tworzy opowieść o kryzysie kubańskim, drugi opisuje konsekwencje pewnego wypadku oba teksty są równo ciekawe.
Trzecia para opowiadań równoległych to Między wierszami Jose Antonio Cortiny i Waga słów Jeffreya Froda . Oba teksty związane są z doszukiwaniem się ukrytych znaczeń i języka. W obu wypadkach bohater zaczyna je poznawać przypadkiem: prze wejście do niewłaściwego pokoju na uczelni, czy też niezwykłą prezentację w latach 50. W tym wypadku oba teksty są dobre, jednak Forda jest znacznie lepszy.
Niestety po tym forma tomu spada i zaczyna się fala tekstów nijakich Takie są wizje świta zepsutego przez kulturę masową u Heather Lindsey i Johanny Sinsalo ( w drugim przypadku nie pomaga też to, że tekst dzieje się w bliskiej przyszłości roku 2010) takie są me są apokalipsy Doctorowa i Claude'a Lalumiere'a, zaś o Jaszczurce Marii Galiny można by pisać długo, gdyby była to analizatornia. Jako jedyny wyróżnia się Gregory Benford, chociaż pomimo odmienności znacznie bardziej warto przeczytać Głos Pana.
Nie wiem czy mogę jakoś szczególie ocenić ten tom. Biorąc pod uwagę, że nie wiem, kiedy będzie następny dodam tylko, ze pomiom wielu nieudanych tekstów warto było przeczytać wszystkie tomy współczesnych Kroków w nieznane
środa, 6 stycznia 2016
2015
Prawdopodobnie wcześniej powinny pojawić się obowiązkowe w tym okresie notki z życzeniami świątecznymi, czy też o Przebudzeniu Mocy . Z różnych powodów one nie powstały, jednak mogą się jeszcze one pojawić dalej w tekście. Tak więc przejdźmy do obowiązkowych w ciągu tych dni podsumowań. Skoro nigdy nie byłem przekonany do możliwości orzeczenia o tym, że coś jest najlepsze lub najgorsze w tak szerokich kategoriach, jakie przyjąłem W wyniku tego będzie to tylko wymienienie kilku pozycji które wywarły na wrażenie z powodu jakości wykonania (nie zawsze chodzi tu od dobrą jakość) Znowu też ni jest do końca podsumowanie jakie chciałbym wykonać, ale utrudniły mi je inne zajęcia i choroba.
Filmy
Oczywiście w podsumowywaniu filmowym roku należy wymienić Przebudzenie Mocy. Poza nim obiejrzałem jeszcze 174 inne filmy. Do kilku ciekawszych pozycji zaliczam również kilka innych pozycja jak np. Birdmana, Ant Mana, Pentameron, Żegnaj , Moja konkubino Taxi Teheran, czy Slow West. Innym problemem jest określenie pozycji na których się zawiodłem. W ich wypadku należało by podzielić się na pozycje zagraniczne i krajowe. Z pozycji zagranicznych jako takie wymieniłbym Spectre, Makbeta, Marsylskiego Łącznika , czy Valhalla Rising, ale i tako one jakościowo wymieniają się nad polskie produkcje. osobną pozycję stanowią dzieła po prostu złe zwłaszcza historyczne do których obejrzenia zostałem zmuszony jak Tajemnica Westerplatte, Ostatni lot Hindenburga,
Gry
W tym roku grałem tylko w 7 gier. Prawdopodobnie powinienem jako najlepszą wymienić Wiedźmina 3, bo stał się już dobrem narodowym bronionym przez róznych Chmielarzy przez wrogą krytyką, jednak jako cikeawszą oceniam tylko kilkunastominutowe The Cat and The Coup
Komiksy
W ich wypadku przeczytałem 48 komiksów, czyli mniej niż w roku poprzednim. Częsć z nich stanowiły też kontynuacje rozpoczętych wcześniej przeze mnie cykli Za ważniejsze uważam wydane w końcu w Polsce Zrozumieć Komiks oraz także Sugar. Koci Żywot Serge Baekena, Kroniki Birmańskie Guya Delisle. Za przykład zawodu uważam Człowieka z Ciguri, jednak i tak jest to album, znacznie lepszy od takich rzeczy jak W cztery oczy czy także krajowych pozycjach historycznych
Książki
W zeszłym roku przeczytałem 215 książek w wyniku czego jasne określenie pozycji najlepszych jest dość trudne W wyniku tego ograniczę się tylko do wymienienia kilku pozycji, jak dla mnie interesujących: Oberki Do końca świata, Laguna, Wszyscy na
Zanzibarze, Wodnikowe Wzgórze, Obudź się i śnij, Wynalazek Morela, Gniew, Drugie odkrycie ludzkości. Do pozycji nieudanych zaliczam za to przeczytanego w końcu Bezcennego jak też np. Miecze dobrych ludzi.
Seriale
Oglądałem też w tym roku nie zawsze w pełni 70 seriali. Do najgorszych niezmiennie zaliczam Demony D Vinci i Gotham, a za ogolnie wszystko mogę też dać miejsce na nie istniejącym podium dla Fortitude i Zbrodni oraz Paktu waraz z jego oryginalną wersją. Na szczęście pozycji dobrych,n takze tych nieobejrzanych do kilku lat było więcej więc już teraz wymienię je tylko bez uzasadnania. Marvel's Agent Carter, Broadchurch, Happy Valley, Peaky Blinders Mimo wszystko dalej ufam, że jeżeli teraz powstania ciąg dalszy Prokuratora, to będzie dobrze
Filmy
Oczywiście w podsumowywaniu filmowym roku należy wymienić Przebudzenie Mocy. Poza nim obiejrzałem jeszcze 174 inne filmy. Do kilku ciekawszych pozycji zaliczam również kilka innych pozycja jak np. Birdmana, Ant Mana, Pentameron, Żegnaj , Moja konkubino Taxi Teheran, czy Slow West. Innym problemem jest określenie pozycji na których się zawiodłem. W ich wypadku należało by podzielić się na pozycje zagraniczne i krajowe. Z pozycji zagranicznych jako takie wymieniłbym Spectre, Makbeta, Marsylskiego Łącznika , czy Valhalla Rising, ale i tako one jakościowo wymieniają się nad polskie produkcje. osobną pozycję stanowią dzieła po prostu złe zwłaszcza historyczne do których obejrzenia zostałem zmuszony jak Tajemnica Westerplatte, Ostatni lot Hindenburga,
Gry
W tym roku grałem tylko w 7 gier. Prawdopodobnie powinienem jako najlepszą wymienić Wiedźmina 3, bo stał się już dobrem narodowym bronionym przez róznych Chmielarzy przez wrogą krytyką, jednak jako cikeawszą oceniam tylko kilkunastominutowe The Cat and The Coup
Komiksy
W ich wypadku przeczytałem 48 komiksów, czyli mniej niż w roku poprzednim. Częsć z nich stanowiły też kontynuacje rozpoczętych wcześniej przeze mnie cykli Za ważniejsze uważam wydane w końcu w Polsce Zrozumieć Komiks oraz także Sugar. Koci Żywot Serge Baekena, Kroniki Birmańskie Guya Delisle. Za przykład zawodu uważam Człowieka z Ciguri, jednak i tak jest to album, znacznie lepszy od takich rzeczy jak W cztery oczy czy także krajowych pozycjach historycznych
Książki
W zeszłym roku przeczytałem 215 książek w wyniku czego jasne określenie pozycji najlepszych jest dość trudne W wyniku tego ograniczę się tylko do wymienienia kilku pozycji, jak dla mnie interesujących: Oberki Do końca świata, Laguna, Wszyscy na
Zanzibarze, Wodnikowe Wzgórze, Obudź się i śnij, Wynalazek Morela, Gniew, Drugie odkrycie ludzkości. Do pozycji nieudanych zaliczam za to przeczytanego w końcu Bezcennego jak też np. Miecze dobrych ludzi.
Seriale
Oglądałem też w tym roku nie zawsze w pełni 70 seriali. Do najgorszych niezmiennie zaliczam Demony D Vinci i Gotham, a za ogolnie wszystko mogę też dać miejsce na nie istniejącym podium dla Fortitude i Zbrodni oraz Paktu waraz z jego oryginalną wersją. Na szczęście pozycji dobrych,n takze tych nieobejrzanych do kilku lat było więcej więc już teraz wymienię je tylko bez uzasadnania. Marvel's Agent Carter, Broadchurch, Happy Valley, Peaky Blinders Mimo wszystko dalej ufam, że jeżeli teraz powstania ciąg dalszy Prokuratora, to będzie dobrze
niedziela, 20 grudnia 2015
Jesień-Podsumowanie Filmowe
Skoro wszyscy idą, komentują i oglądają tylko jeden film, którego jeszcze nie widziałem, konieczne było dla mnie pomyślenie dla mnie o filmach, które były w jakiś sposób sotatnio dla mnie ważne, a po obejrzeniu Przebudzenia Mocy przez jakiś czas nie będę o nich myśleć.
Pentameron (2015) reż. Mateo Garrone
Jest to kolejny z filmów, któremu raczej warto by poświęcić osobną notkę. Na pewno warto pamiętać o tym jak przypomina on o możliwościach innego postrzegania baśni. Długo można by pisać o jego inspiracjach i nawiązaniach w nim zawartych W każdym razie warto też docenić wizualne piękno obrazu
Sicario (2015) reż. Denis Villenueve
Na pewno poza scenariuszem ważne jest tu wykonanie. Tak samo jak w przypadku otwarcia Spectre widać tu moim zdaniem naśladownictwo Dotyku Zła. W przeciwieństwie jednak do niego wzorowanie się na innych filach dobrze tu wychodzi i samemu film wnosi też trochę własnych ciekawych rzeczy.
Slow West (2015) reż. John Maclean
Oczywiście pewnie teraz w pisaniu o filmie pewnie trzeba wynienić obowiązkowe punkty: Anderson, Bracia Coen itd. Na pewno trzeba też dodać; Surrealizm, postmodernizm i krótki metraż. Trzeba też dodać kilka slow: Na pewno warto zobaczyć
Spectre (2015) reż. Sam Mendes

To chyba... Teraz trudno coś już o tym napisać. Wiem, że przesadzam, ale mam wrażenie że obecnie po tym całym czekaniu teraz nam już zostały tylko reklamy produktów powiązanych z filmem, które trzeba jeszcze komuś sprzedać. Tak naprawdę pomimo całej masy głupot nie było aż tak źle, tylko po raz kolejny oczekiwania przerosły efekt końcowy. Skyfall to na pewno nie jest, ale jak się porówna choćby ze Śmierć nadejdzie jutro to wygląda jak arcydzieło.
Polskie kino historyczne porusza Tematy Ważne, a teraz będzie robić to jeszcze bardziej, dlatego pamiętajmy o Dzielnych Polakach
Zmuszonych do obejrzenia tych oto produkcji
Pentameron (2015) reż. Mateo Garrone
Jest to kolejny z filmów, któremu raczej warto by poświęcić osobną notkę. Na pewno warto pamiętać o tym jak przypomina on o możliwościach innego postrzegania baśni. Długo można by pisać o jego inspiracjach i nawiązaniach w nim zawartych W każdym razie warto też docenić wizualne piękno obrazu
Sicario (2015) reż. Denis Villenueve
Na pewno poza scenariuszem ważne jest tu wykonanie. Tak samo jak w przypadku otwarcia Spectre widać tu moim zdaniem naśladownictwo Dotyku Zła. W przeciwieństwie jednak do niego wzorowanie się na innych filach dobrze tu wychodzi i samemu film wnosi też trochę własnych ciekawych rzeczy.
Slow West (2015) reż. John Maclean
Oczywiście pewnie teraz w pisaniu o filmie pewnie trzeba wynienić obowiązkowe punkty: Anderson, Bracia Coen itd. Na pewno trzeba też dodać; Surrealizm, postmodernizm i krótki metraż. Trzeba też dodać kilka slow: Na pewno warto zobaczyć
Spectre (2015) reż. Sam Mendes
To chyba... Teraz trudno coś już o tym napisać. Wiem, że przesadzam, ale mam wrażenie że obecnie po tym całym czekaniu teraz nam już zostały tylko reklamy produktów powiązanych z filmem, które trzeba jeszcze komuś sprzedać. Tak naprawdę pomimo całej masy głupot nie było aż tak źle, tylko po raz kolejny oczekiwania przerosły efekt końcowy. Skyfall to na pewno nie jest, ale jak się porówna choćby ze Śmierć nadejdzie jutro to wygląda jak arcydzieło.
Polskie kino historyczne porusza Tematy Ważne, a teraz będzie robić to jeszcze bardziej, dlatego pamiętajmy o Dzielnych Polakach
Zmuszonych do obejrzenia tych oto produkcji
Etykiety:
Denis Villenueve,
filmy,
Giambattista Basile,
Hans Kloss,
James Bond,
Janusz Zaorski,
John Maclean,
Mateo Garrrone,
Meksyk,
Nowa Zelandia,
Patryk Vega,
Polska,
Sam Mendes,
USA,
Wielka Brytania,
Włochy
sobota, 12 grudnia 2015
Walter Moers, Jasioł i Mgłosia. Baśń z Camonii, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2015
Do ciekawszych odkrytych niedawno przeze mnie autorów zaliczam Waltera Moersa. Jego Miasto Śniących Książek było dla mnie naprawdę ciekawe, tak że szybko chciałem poznać ciąg dalszy. Opinie o Labiryncie, jakie poznałem spowodowały, że najpierw postanowiłem przeczytać coś nie będącego bezpośrednią kontynuacją. Potem, kiedy już mimo wszystko chciałem przeczytać Labirynt, właściwie trudno było już go dostać. Mimo wszystko nie byłem też bardzo przekonany do długiego szukania, więc kiedy wydano pominiętą wcześniej książkę Moersa, postanowiłem przeczytać ją najpierw.
Podobnie jak Kot Alchemika Jasioł i Mgłosia również przetwarza inną historię. W tym wypadku jest to napisana przez Hildegunsta camońska wersja Jasia i Małgosi. W tej oto wersji opisuje ono losy tytułowego rodzeństwa Fernachtów w Wielkim Lesie, zaczynającą się od odwiedzenia jego zamieszkanej przez Kolorowe Niedźwiedzie części-otwartej dla turystów gminy Leśnica. Inaczej wygląda tu też czarownica. Oczywiście oznacza to też przetworzenie nie tylko fabuły, ale i realiów, albowiem camońskie baśnie mają też swoje prawa i trzeba się do nich stosować.. W tym samym czasie Hildegunst postanowił wynaleźć też nowy kierunek artystyczny, nazwany na swoją cześć. W wyniku tego wielokrotnie fabuła przerywana jest dygresjami, często skierowanymi wobec pewnego krytyka literackiego, który w wyniku odmiennej kolejności wydawania książek poznany został już przez czytelników w mieście. Tak samo zamieszczona na końcu książki Biografia Hildegunsta wygląda tylko jak jakaś wprawka do Miasta.
Zasadniczo książka pod względem narracyjnym do pewnego powtarza (a raczej zapowiada) pozostałe znane mi książki w takim stopniu, że trudno mi coś więcej napisać. Jednocześnie też warstwa plastyczna jest równie dobra, jak w pozostałych. Może jednak Rumo, czy też krytykowany Labirynt pozwolą mi na głębszą refleksję?
sobota, 28 listopada 2015
Fantastyka i Groza (3)
Dla odmiany po raz kolejny nie udało mi się regularne pisanie. A powodów ku temu było dużo. Na razie jednak nie czas to i miejsce na pisanie o tym. Chwilowo powracam do porzuconego wcześniej pisania krótkich podsumowań z serii Wydawnictwa Literackiego
W Zaczarowanym Zwierciadle. Opowiadania fantastyczne Ameryki Łacińskiej
Trudno tu dać jakiś wspólny mianownik dla całego zbioru. Ma on podstawową wadę i zaletę: różnorodność. W wyniku tego do zbioru trafili najbardziej popularni wtedy i obecnie twórcy, autorzy o których już zapomniano od lat 70. jak też i jeszcze bardziej nieznani twórcy z wcześniejszych dekad. Niestety dla tekstów, przez te wszystkie lata gdzieś zanikł bezkrytyczny zachwyt dla literatury latynoamerykańskiej, co widać po tym jak inni piszą o tym zbiorze. Chociaż jest nam pewna ilość tekstów zapadających w pamięć i wyjątkowych, to trzeba przyznać że spora ilość jest co najwyżej średnia.
Adolfo Bioy Casares, Wynalazek Morela
Adolfo Bioy Casares był jednym z twórców do których antologia mnie nie zniechęciła w takim stopniu by całkowicie o nich zapomnieć. Można powiedzieć, że nawet zachęciła. Zawsze to jest jedna z książek do których zabierałem się z obawą, biorąc pod uwagę jej wagę i wpływ na kulturę. Tak samo wstęp z zachwytami Jorge Luisa Borgesa nie pomagał. Te parę zdań na pewno nie wystarczy na analizę jakiej wymaga ta powieść, więc ograniczę się tylko do tego, że naprawdę warto ją przeczytać.
Clemente Guido, Czarodziejski Ptak Ułudy
Clemente Guido również był obecny w antologii. W jego wypadku do przeczytania książki zachęciła mnie bardziej tematyka. Trzeba tu jednak zastrzec, że do zrozumienia satyry w pełni przydaje się znajomość kontekstu. Nie zmienia się to zależenie od tego czy mówimy o Arystofanesie, Rabelais, Julianie Apostacie, satyrze na leniwych kmieciów czy starych kabaretach. W tym wypadku moja znajomość realiów życia codziennego w dyktaturze za kolejnych Somozów i Popol Vuh jest właściwie zerowa. Nie zmienia to tego, że książkę uznałem za ciekawą, chociaż nie rozumiem sensu nawiązań.
Wadim Szefner Dziewczyna nad urwiskiem, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1986
Tym razem pozycja spoza serii, jednak pomyślałem że dodam ją teraz bo nie wiadomo kiedy będzie następna okazja. Na książkę trafiłem przez przypadek w bibliotece i nie wiedziałem czego się spodziewać. Opisuje ona biografię żyjącego w utopijnym XXII wieku wynalazcy materiału uniwersalnego. Narratorem jest jego przyjaciel, irytujący historyk literatury XX wieku. Nie jest to raczej dzieło odkrywcze nawet ja na rok 1968. Po mimo tego dobrze się to czyta
W Zaczarowanym Zwierciadle. Opowiadania fantastyczne Ameryki Łacińskiej
Trudno tu dać jakiś wspólny mianownik dla całego zbioru. Ma on podstawową wadę i zaletę: różnorodność. W wyniku tego do zbioru trafili najbardziej popularni wtedy i obecnie twórcy, autorzy o których już zapomniano od lat 70. jak też i jeszcze bardziej nieznani twórcy z wcześniejszych dekad. Niestety dla tekstów, przez te wszystkie lata gdzieś zanikł bezkrytyczny zachwyt dla literatury latynoamerykańskiej, co widać po tym jak inni piszą o tym zbiorze. Chociaż jest nam pewna ilość tekstów zapadających w pamięć i wyjątkowych, to trzeba przyznać że spora ilość jest co najwyżej średnia.
Adolfo Bioy Casares, Wynalazek Morela
Adolfo Bioy Casares był jednym z twórców do których antologia mnie nie zniechęciła w takim stopniu by całkowicie o nich zapomnieć. Można powiedzieć, że nawet zachęciła. Zawsze to jest jedna z książek do których zabierałem się z obawą, biorąc pod uwagę jej wagę i wpływ na kulturę. Tak samo wstęp z zachwytami Jorge Luisa Borgesa nie pomagał. Te parę zdań na pewno nie wystarczy na analizę jakiej wymaga ta powieść, więc ograniczę się tylko do tego, że naprawdę warto ją przeczytać.
Clemente Guido, Czarodziejski Ptak Ułudy
Clemente Guido również był obecny w antologii. W jego wypadku do przeczytania książki zachęciła mnie bardziej tematyka. Trzeba tu jednak zastrzec, że do zrozumienia satyry w pełni przydaje się znajomość kontekstu. Nie zmienia się to zależenie od tego czy mówimy o Arystofanesie, Rabelais, Julianie Apostacie, satyrze na leniwych kmieciów czy starych kabaretach. W tym wypadku moja znajomość realiów życia codziennego w dyktaturze za kolejnych Somozów i Popol Vuh jest właściwie zerowa. Nie zmienia to tego, że książkę uznałem za ciekawą, chociaż nie rozumiem sensu nawiązań.
Wadim Szefner Dziewczyna nad urwiskiem, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1986
Tym razem pozycja spoza serii, jednak pomyślałem że dodam ją teraz bo nie wiadomo kiedy będzie następna okazja. Na książkę trafiłem przez przypadek w bibliotece i nie wiedziałem czego się spodziewać. Opisuje ona biografię żyjącego w utopijnym XXII wieku wynalazcy materiału uniwersalnego. Narratorem jest jego przyjaciel, irytujący historyk literatury XX wieku. Nie jest to raczej dzieło odkrywcze nawet ja na rok 1968. Po mimo tego dobrze się to czyta
wtorek, 27 października 2015
Boris Akunin, Nefrytowy Różaniec, Świat Książki Warszawa 2009
Jak widać, w ciągu ostatniego miesiąca wszystko na blogu znowu zamarło. Zdaję sobie sprawę, że raczej mało jest osób, które to zauważyły biorąc po uwagę ile osób tu zagląda. W każdym razie obecnie powinien on ponownie wracać do częstszego działania. Dzisiaj raczej nie będę się jakoś rozpisywać.
Nie zaliczam Akunina do jakiś pisarzy, których twórczość śledzę wyjątkowo często i systematycznie. Znam większość poznawanego nie po koli cyklu o Eraście Fandorinie oraz Sokoła i Jaskółkę. W każdym razie do Akunina wracam tylko wtedy kiedy nie mam nic innego do czytania. W wyniku tego zdaję sobie sprawę, że wpływa to na mój odbiór książki która raczej skierowana było do bezpośrednich fanów cyklu. Zawiera ona opowieści różnej długości od kilkunastu stron do dłuższych od wydawanego w Polsce osobno Waleta pikowego Ich akcja obejmuje różne kontynenty i momenty z życia Fandorina W każdym razie o ile w innych książkach Akunin bezpośrednio dostosowywał się do różnych konwencji, to tutaj odwołuje się bezpośrednio do twórczości konkretnych autorów, którym zbiór jest dedykowany. Są to Sanyutei Encho, Edgar Alan Poe, Georges Simenon, Robert van Gulik, Arthur Conan Doyle, Patricia Highsmith, Agatha Christie, Washington Irving, Umberto Eco i Maurice Leblanc. Odwołania te mogą być nawiązaniem do opowieści w stylu autora, konkretnego dzieła, lub też czasem i crossoverem, chociaż w przypadku tego ostatniego trzeba dodać, że nie zawsze postaci danego autora pojawiają się w opowiadaniu opartym na jego twórczości.
Osobną kwestią pozostaje wykonanie. W tym wypadku pierwszym problemem mogą być moje osobiste opinie o autorach, których oryginalna twórczość nie zawsze mi się podobała. Oczywiście, co było widać też to moim zdaniem w tych książkach, które czytałem, nie zawsze Akuninowi wychodzi każda konwencja. Niezależnie od tego częściej zdarzały się udane nawiązania.
Osobna rzeczą są zachwalane na okładce jako jeden z atutów książki ilustracje. Nie wiem właściwie co nich napisać. Są nawet dobre. I tyle.
W każdym razie wiem, że to nie jest jakiś najlepszy tekst na ożywianie bloga, ale niezależnie od tego uważam że jak ma się chwilę czasu i nic innego do czytania to można zajrzeć i zobaczyć czy jest coś interesującego w zbiorze.
sobota, 26 września 2015
Kroki w nieznane-2009
Ostatnio zacząłem do końca zaległości z Krokami w nieznane. Po przeczytaniu tom u z 2009 roku został mi już tylko rok 2007. W każdym razie w przypadku tego tomu nie mam już, tak jak w 2005 odczucia starzenia się tekstów. Może to wynikać z tego, że w większości miały one już powstać w XXI wieku. pomaga też im tematyka, bardziej związana z z tematyką kontaktu z obcą cywilizacją. Jak zawsze były tu teksty dobre. Były też teksty nieudane.
Pierwszym opowiadaniem w zbiorze jest Nowy Rozdział Tony'ego Ballantyne. Opisuje on jako pierwszy kontakt ludzkości z obcymi. Ty razem zarażają oni ludzi tajemniczym chorobami. Najważniejsze są jednak problemy osobiste bohaterów. Ta samo jak w innych latach opowiadanie tego autora jest średnie.
Następującym po nim tekstem jest opisujący wizytę magika w szkole i jej konsekwencje Marvin argentyńskiego pisarza Gustavo Nielsena. Nie wydaje się aż tak bardzo odkrywczy, chociaż na moją opinię o nim może wpływa to, że właśnie czytałem starą antologię fantastyki z Ameryki Łacińskiej. Niezależnie od tego jest nawet dobry.
Meghan McCarron miała w Domu Maga przedstawić kontrowersyjną opowieść, w której fantastyka jest tylko pretekstem. Niezwykle Odkrywcza Kontrowersja ta polega na przedstawieniu związku starszego mężczyzny z dorastającą nastolatką. O tym ile historii o tym powstało pisać nie będę. O jakości wykonania tej tutaj również.
Następny tekst jest jednak znakiem upływu czasu. Nie znaczy , że jest zły. Małą Boginię Iana McDonalda wydano już wraz z całymi Dniami Cyberabadu w lepszym przekładzie. I tam ją lepiej poznać.
Co do Paolo Bacigalupiego nie miałem już żadnych oczekiwań po Złomiarzu. Jego ludzie piasku i popiołu są jeszcze bardziej nijacy.
Najstarszym opowiadaniem w zbiorze są Szkaradne kuraki Howarda Waldropa. Jest to bardziej humorystyczny tekst przedstawiający historię doktoranta będącego blisko ważnego odkrycia z racji usłyszanego komentarza starszej kobiety.
Nancy Kress w Zbawicielu rozciąga swoja historię kontaktu z obcymi przez kilkaset lat od roku 2007 Świat cały czas się zmienia, a tajemnicze kosmiczne jajo czeka by spełnić swoje zadanie.
Kolejnym z wielokrotnie pojawiających się autorów jest Ted Kosmatka Jego Prorok z wyspy Flores ma wiele zalet jego pozostałych opowiadań, jednak jest od nich gorszy.
Z Syndromem Łazarza Alekseja Kaługina mam taki sam problem co z Macleodem z roku 2008. Początkowo opisanie wskrzeszenia Łazarza jako przekleństwo wydaje się odkrywcze, jednak sam temat był już wykorzystywany. Przy najmniej nie jest źle napisane.
Literackie Mash-upy trafiły też i tutaj. John Kessel w Dumie i Prometeuszu krzyżuje Frankensteina z Dumą i Uprzedzeniem. Pomysł tego typu łatwo wykonać źle. Tu tak nie jest. Tu jest po prostu średnio.
Greg Egan trochę zaskakuje tutaj. Gloria rozpoczyna się na podobnym stopniu naukowości co diaspora, potem jednak idzie w innym kierunku. Nie znaczy to,. że jest źle. Efekt jest ciekawy i warty poznania.
Julia Ostapienko w Stygmatach pisze o wolności Opisują kolejne próby ucieczki z przymusowego uwięzienia w nieudanym związku. Jest oto tekst racze łopatologiczny, ale mimo wszystko dobry.
Kolejny z kontaktów z obcymi przedstawia Connie Willis U niej, w Usiądźcie wszyscy wraz kosmici przybywają na Ziemię i nie nawiązują żadnego kontaktu. Jedyną reakcję wywołują u nich kolędy. Na pewno było to ciekawe opowiadanie.
Rachel Swirsky w Zaślubinach ze Słońcem przedstawia kontakt ludzi greckich bogów przez ślub badaczki plan słonecznych i Heliosa. Nie jest to może sczegółnie odkrywecze i wybitne, ale tez jest ciekawe. Zawsze można też porównać z Ostapienko.
Przyjęcie pożegnalne Erica Browna jest tak wyjątkowo nijakie, że trudno coś o nim powiedzieć
Ostatnim z autorów jest Robert Silverberg. On też dostarcza tekstu racze mało odkrywczego, ale znośnego. Jego Imperator i Maula to retelling historii Szeherezady w kosmosie. Inni pisali o tym lepiej, ale jeżeli ktoś chce poznać całą twórczość autora, to ujdzie.
Trudno mi też napisać jakieś odkrywcze podsumowanie tego tomu. Jak zwykle były teksty dobre i złe i trudno ocenić, których było więcej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)