Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mucha Comics. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mucha Comics. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 września 2014

Brian K. Vaughan, Fiona Staples Saga tom pierwszy Mucha Comics Warszawa 2014


W ostatnich latach jedną z najbardziej popularnych Amerykańskich serii komiksowych stała się niesuperbohaterska Saga. Jest to seria science fantasy, ktora zebrała już wiele nagród, w tym 6 nagród Eisnera. Obecnie wydany tom zbiera pierwsze szesć jej numerów. Moje oczekwiania wobec serii były więc duże, chociaż trochę bałem się, że Paul Jessup obrzydził mi seurrealistyczne space opery do końca życia. (Przepraszam za ten wstęp, ale z racji zbliżających sie kojejnych Kroków zaczalem się zastanwaić co do nich może trafić i czy będzie tak złe, ale mam nadzieję że nie)

W przypadku opisywania Sagi można zacząć od wielu rzeczy. Najprościej zaczać od fabuły, chociaż nie jest ona najważniejsza. Wykorzystuje ona znne motywy. Dzieje się ona w Galaktyce, w ktorej tewa wojna. Toczą ją posługujący się technologią skrzydlaci mieszkańcy platety Brzeg oraz posługujący się magią rogaci mieszkańcy jej księżyca Wieńca. Całkowite zwycięstwo dowolnej ze stron w wojnie oznaczałoby zniesczenie drugiego ciała niebieskiego i było by katklizmem dla zwycięzców. W wyniku tego wojna toczona jest w każdym miejscu galaktyki poza ojczyznami obu ras. Do wojny włączenie są też mieszkańcy wszystkich innych planet, przez . W tej sytuacji zakochują się w sobie pochodząca z brzegu Alana i pochodzący z wieńca Marko. Pierwszy rozdział zaczyna się w momencie popdu ich corki Hazel, która jest narratorką historii. Za nimi skrzydlaci wysyłają przedstwiciela podleglej im Monarchii Robotow Księcia Robota IV, a rogaci łowców nagród, z których można poznać Upartego i Zaczajoną. Fabula predstawia działania każdej z tych grup.

O ile sam fabuła niekoniecznie decyduje o tym jak dobry jest to komiks, robią to pmysły autorów. Jako przykład można podać pratnerkę Upartego-Klamliwą Kotkę. Jest ona kotem, który wykrywa wszelką formę kłamstwa. Jako inny przykład można też scenę seksu z udziałem Księcia Robota, która przedstwia seks miedzy dwoma humaniodalnymi robatoami z telewizorami zamiast głów. Cały komiks czyta się przez to szybko w oczekiwaniu na kolejne pomysły tego typu.

Trzeba dodać jedną ważną rzecz. Wiele jest komiksów zastrzegających się, że śa tylko dla dorosłych. Ten naprawdę jest. Można to już zobaczyć od pierwszego kadru, ktory pokazuje charakter opowieści. Na następnych stronach postaci klną, uprawiają seks i zabijają się tak bybyło wiadać jak najwięcej krwi i flaków. Innym przykładem może być też Izabel, będcą duchem nastolatki zmarłej w wyniku nadepnięcia na minę i wygląda tak jak w momencie śmierci czyli ponizej pasa nie ma nic poza fragmentem urwanych organów. Niem  Sam Uparty w pewnym momncei zastanawia się, kto w takim świcie chce mieć dzieci.

Warto też pochwalić rysunki Fiony Staples. Odpowiadają one charakterowi opowiesći. Nie są one całkowiće realistyczne, tylko odchodzą w ekspresjonizm i surrealizm. W tej konwencji udaje jej się osiągnąć wyjatkowo dobre rysunki.

Pierwszy tom serii bardzo mi się podabał i nie mogę doczekać się następnego. w preciweiństwie do wielu dobrch serii nie obawiam się o to, czy będzie wydany bo powinien mieć wielu fanów.

czwartek, 28 sierpnia 2014

Fábio Moon, Gabriel Bá Daytripper. Dzień po dniu Mucha Comics Warszawa 2012

Miałem napisać o Deep Breath. Ostatecznie jednak z powodu braku czasu nie odszło do tego. Powiem tylko, że był to odcinek ciekawy, chociaż przejawiający problemy typowe dla Moffata. Teraz napiszę też o innej dobrej rzeczy z problemami, tym razem komiksie. Napisże onim tylko kilka słów

Daytripper opowiada  o Brásie de Olivia Domnigosie na różnym z etapów jego życia. W dziesięciu niechronologicznie ułożonych rozdziałach przedstawiony jest on na różnych etapach swojego życia. Pokazane są najważniejsze dla niego wydarzenia. Kazde z nich porwadzi do jego śmiercia. Raz umiera jako dziennikarz piszacy nekrologi, innym razem jako sławny pisarz lub jako dziecko.  Jednocześnie zawsze pokazany jest inny etap jego relacji z przyjaciółmi i rodziną.

Zaletą komiksu jest jego strona plastyczna. Bliżniacy Moon i Bá wykonujali dobrą pracę przy rozplanowywaniu kadrów i rysowaniu postaci. Jednocześnie w połaczeniu z koolorystyczną pracą Dave'a Stewarta tworzy to bardzo dobre wrażenie, przypominające trochę Portugalię Cyrila Pedrosy.

Niestety z Pedrosą podobieństwa występują też na poziomie scenariusza. Oznacza to, że momoentami scenariusz popada w banał. Dobrym, przemyślanym scenom odpowiadają więc sceny nieudane, lub nawet pochodzące wprost z Coelho. Przykładem tego może być wielokrotnie wspminany w innych recenzjach cytat Dom jest czymś wecej niż budynek (...) Nie jest to jedyny przypadek takich mądrości w calym komiksie.

Z Pedrosą komiks wspólną też ma cenę. Nie wiem, czy rysunki wystarczą by komiks byl warty polecenia bez zastrzeżeń.