Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Terry Pratchett. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Terry Pratchett. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 stycznia 2017

2016

To oczywiście nie jest pełne podsumowanie roku. Pełne jego podsumowanie wymagało by właśnie częściowo nie tylko wyjaśnienia jego stanu ale też i szerszego opowiadania o sobie. Nie wiem czy własnie w tym momencie coś by zmieniła kolejna opowieść beznadzi tego roku i poczuciu bezcelowości. W więszości teraz bedzie tylko podsumoanie tego, o czym nie pisałem. I tak większosć rzeczy poznawałem po to, by utrzymać nawyk i by cokolwiek robić.
Filmy

Jeśli wierzyć moim próbom podsumowania. W tym roku obejrzałem 130 filmów. W większości były one jednak naprawdę przypadkowe. Mimo wszystko była wśród nich pewna ilość rzeczy o których warto wspomnieć z obejrzanych w tym roku Najprościej zakończyć tylko na wymienieniu ich tytułów. To są tylko moim zdaniem tej najbardziej warte przypomnienia: Spotlight, Big Short, Ave, Cezar!, Co jest grane, Davis? Pod opieką Wiecznego Słońca, Timbuktu,Ostatnia rodzina, Głosy, Raving Iran, Autor Solaris
  

Gry 

W minionym roku niezależnie od wielu innych gier najwięcej czasu spędziłem na Wiedźminie III wraz z dodatkami. Trochę też przyczynił się na to mój stan zdrowia nie pozwalający w pewnym czasie na aktywności innego typu. Najprościej było by też w takim razie nazwać Wiedźmina grą roku. Mógłbym też napisać, że innych gier nie da się z nim porównać. To akurat była by być może prawda. W tym roku grałem bowiem w różne gry, ale też nie do końca podobne. Widziałem, jak można średnio dobrze adaptować klasykę kryminału jako gry w przypadku ostatniego Sherlocka Holmesa i jak zupełnie tego nie robić w ABC Murders. O ile tu jeszcze można porównywać, to trochę trudniej robić to z The Flame in the Flood czy Samorostem 3 lub 80 Days Znaczną ilość gier zdążyłem tylko poznawać w demach z myślą o tym by kiedyś do nich wrócić. Kiedyś może się to stanie.
                                                         Tak ładnie to wygląda. I tak źle jest wykonane


Komiksy

W tym roku przynajmniej udało mi się na  bieżąco pisać o tych o najlepszych moim zdaniem na bieżąco jednak wraz z innym można ograniczyć się do tej listy najlepszych: Moooncop, Skład Główny T. 2, Aya, Z Biegiem Sztuki, Agatha Christie, Tako milczy Zaratustra, Drugie Pokolenie

Książki

Znowu muszę uwierzyć swoim podsumowaniom. Sugerują one, że przeczytałem 208 książek. Dalej nie wiem czy na pewno były to najlepsze rzeczy do przeczytania. Jeżeli szukać by najlepszych rzeczy tylko na podstawie liczb, byłby to rok Akunina. w tym roku jakoś tak się złożyło ze bez większego planowania przeczytałem większość jego książek. Tak samo też przy wymienianiu wszystkich najbardziej godnych uwagi doszło by też do kompletnego pomieszania. Była pewna ilość książek  z tego i wcześniejszych lat naprawdę ważnych chociaż odległych od siebie. Warto zatem ograniczyć się tylko do literatury Była taka właśnie Pasterska Korona, Były takie tez z innych powodów Czterdzieści i cztery, Puste Niebo, Łaska, Odwrócony Świat  Szakrłatne Żagle Lavondyss...

Słuchowiska

Nie spodziewałem się wcześniej, że będę miał coś do powiedzenia w tej kategorii. Ostatecznie jednak w tym roku zacząłem w końcu (między innymi z powodu braku sezonu w tym roku i braku czasu na oglądanie Klasy) słuchać słuchowiska Big Finish, przede wszystkim oparte na Doctorze Who Trudno opisać je w kilku słowach, jednak najprościej powiedzieć, że naprawdę warto zacząć słuchać.

niedziela, 30 października 2016

Krzysztof Piskorski Czterdzieści i cztery, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016


Trzy lata temu po raz pierwszy spotkałem się z twórczością Krzysztofa Piskorskiego. Jeżeli ktoś naprawdę chce się umęczyć może zobaczyć próby czegoś co próbowałem sformułować po lekturze. W każdym razie jego powieści podobały mi się. w wyniku tego czkałem też na ciąg dalszy Zadry. Ostatecznie też własnie też Wolta ukazała się w innej formie czyli właśnie Czterdziestu i czterech .

Piskorski pozostawił Europę doby Etheru w jeszcze w czasie niezbyt oddalonym od momentu jego odkrycia. Tak samo pozostawił też wtedy bohaterów swojej opowieści. Teraz przenosi my się do roku 1844. Zmieniły się realia i zmienili się bohaterowie. Główną bohaterką jest właśnie ocalała z powstania w roku 1830. Eliza Żmijewska, kapłanka dawnych bóstw. Piskorski rozszerza realia świata z poprzedniej powieści nie tylko też o bogów ale też o szersze realia multiwersum o kolejne ziemie i gatunki, jak właśnie insektoidalnych tetygonów.

Już w recenzjach pojawiały się zwykle dwie różne opinie: Zgodnie z jedną właśnie to fabuła skonstruowana jest tak by pomieścić świat, a zgodnie z drugą to własnie teraz świat jest rozbudowywany pod potrzeby fabuły. O ile może potem już się do nich odniosę, to trzeba omówić obie części książki. Na pewno cały czas nowe dodatki do świata są naprawdę ciekawe. Nie należy mówić o tu też o kolejnych ziemiach co do których koncepcji widać pójście w kierunku Pratchetta i Baxtera , ale też o rolach pełnionych przez znane osoby w tym świecie. Pojawiają się tam najważniejsi twórcy romantyzmu jak Mickiewicz, Słowacki i Byron oraz też i inni. Tak samo też widać też dalsze losy krajów trwającej wciąż Europy napoleońskiej i dalsze losy jej władcy. Kolejne wydarzenia fabuły też oczywiście wynikają z literatury romantycznej włącznie z tytułową liczbą która, jak się okaże ma też znaczenie. 

Fabuła rozwija się za to kolejnymi etapami. Nie chciałbym powiedzieć, że to jest krytycyzm, ale można wręcz powiedzieć, że zaczyna się dopiero od około setnej strony. Pytanie o wzajemne oddziaływanie fabuły i świata powraca pod sam koniec książki, kiedy wyjawiony zostaje główny plan stojący za większością wydarzeń. Pomimo tego jak bardzo podobała mi się książka, muszę teraz przyznać, że akurat tu można też dopatrzeć się pewnych problemów z konstrukcją i zakończeniem.

Mam nadzieję chociaż, że tym razem, moje przemyślenia o twórczości Piskorskiego są jakkolwiek spójne. Jeżeli tak jest, mam nadzieję że zachęcę kogoś do lektury.

sobota, 28 maja 2016

Terry Pratchett, Pasterska Korona, Prószyński i S-ka, Warszawa 2016


O ostatniej książce Pratchetta można napisać swoje pierwsze myśli. Nie można pewnie też o niej pisać wiedząc, że jest ostatnia. Można tez pewnie pisać on niej zaczynając od stwierdzenia o tym jak Pratchett nie zdążył jej ukończyć. Można też pisać że jest ważna.

Była właśnie tą książką na którą się czekało. Jednocześnie też było to oczekiwanie niezbyt radosne, połączone ze świadomością końca cyklu. Oczywiście też pozostawało osobne pytanie: czy powinna się ukazać, w związku z tym że nie była jeszcze ukończona i wątkach i scenach w których można się tego dopatrywać. Tak samo w związku z rzeczami których Pratchett nie zdążył napisać, jak wspomnianej przez Gamiana sceny z Babcią. 
Oczywiście też trudno o niej mówić właśnie bez najważniejszego wydarzenia książki, jakim była śmierć Babci Weatherwax. Jest to oczywiście wydarzenie ważne dla całego świata niesionego na grzbiecie A'Tuina. Ważne jest to dla calej jego magii, ważne jest dla nadrektora Ridcully, ważne jest dla Niani Ogg, ważne jest dla Vetinariego, ważne jest dla śmierci ważne dla Tiffany. 
Tiffany, która od czasu wyprawy do krainy Elfów doszła własnie do obecnej pozycji. Tak samo ważna jest dla niej nie tylko relacja w stosunku do Babci Weatherwax, ale też do Babci Obolalej al tak samo jak i to, jak uda jej się zapanować na wszystkim.

Po raz kolejny też powtarza się to jak bardzo Dysk się zmienił. Zmiany następowały już podczas Wolnych Ciutludzi, ale też kiedy elfy powracają widzą śwait jescze bardziej odmieniony niż ten dostrzeżony w Paniach i Damach Powtarza się też wizja zmiany Świata Kuli i wpływu elfow na niego, tym razem na Dysku.

Do najciekawszych w książce należy własnie nieukończony w miejscach wątek Geoffreya, chcącego zostać czarownicem syna lorda. Jednocześnie po raz kolejny powraca do Równoumagicznienia, jak tez i idzie dalej. W tym czasie sam A'Tuin już odlatuje.



sobota, 19 marca 2016

Terry Pratchett, Stephen Baxter, Długa Utopia, Prószyński i S-ka, Warszawa 2016


Dość długo trudno było mi napisać coś o tej książce. Po pierwsze z całej Długiej Ziemi podobał mi się najbardziej pierwszy tom ,a pozostałe dwa już mniej. Przede wszystkim jednak zbliżamy się do sytuacji, w której już  nie będzie następnych książek Pratchetta. Z tego powodu też trochę mimo wszystko jednocześnie chcąc ją przeczytać też trochę odkładałem sobie jej przeczytanie. Ograniczę się tylko do kilku słów o niej.

Przede wszystkim jest on lepsza od dwóch poprzednich tomów. Tym razem główny wątek jest bardziej wyeksponowany niż w dwóch poprzednich powieściach i skupia się wokół jednego zdarzenia na jednej z odległej ziemi 1 217 756. Na którą trafiają Lobsang i Agnes by żyć w spokoju pop rozważeniu decyzji podjętych w poprzedniej książce. Spełnia tu się jednak znane już z Niucha stwierdzenie o nie możliwości udania się na spokojne wakacje. Tym razem spokój po raz kolejny zostaje zakłócony i może to zagrażać całej Długiej Ziemi .Jednocześnie też cześć akcji przenosi się do XIX wieku, zęby pokazać pewne wydarzenia prowadzące do początków założeń całego cyklu.  każdy z tych wątków dotyczy też tytułowej utopii Wszystko to sprawia wydarzenie założenia bardziej uporządkowanego niż dwa poprzednie tomy. Powinno zresztą takie być bo początkowo w założeniach autorów cykl miał skończyć się na czterech tomach. Widać to też w kierunku w którym zmierza opowieść.

Najważniejsze jednak poza fabułą jest jednak właśnie to jak wszystko zmierza do końca i okazuje się nietrwałe. Jednocześnie też tym razem zagrożenie jest porównane do niszczącej wszystko choroby. Dochodzi też do śmierci kilku ważnych postaci Oczywiście kojarzy to się z sytuacją Pratchetta. Pytanie też czy ostania część cyklu powinna powstać jest otwarte.

Na pewno była to książka dobra. O ile mam zastrzeżenia do poprzednich części cyklu, to o tej będę pamiętać dobrze.  

czwartek, 12 marca 2015

AT LAST, SIR TERRY, WE MUST WALK TOGETHER., 1948-2015

AT LAST, SIR TERRY, WE MUST WALK TOGETHER.
(https://www.facebook.com/paulkidby?fref=photo)

Są czasem takie wiadomości o których trudno coś napisać. Jedną znic to wiadomość o śmierći Terry' ego Pratchetta. Świadomosć jego choroby nie oznacza, ze była ona niespodziewana. Wiem, że nie napiszę oryginalnej rzeczy, ale książki Pratchetta towarzyszyły mi od wielu lat. Od czasu szkoły podstawowej zawsze była u mnie świadomość, że będzie niedługo jeszcze następna, że zawsze będzie ciąg dalszy. Teraz już tak nie będzie. Trudno po prostu z taką wiadomością od razu przejść do porządku dziennego. Zwłascza jak otworzy sie losową ksiażkę, jak Żółwia Przypomnianego i przeczyta takie hasło jak Knurd. Najprościej powiedzieć, że jestem naprawdę ZASMUTKOWANY,ale to nie opisuje w pelni uczyć związanych z tym zdarzeniem.. 

Pratchett przez lata tworzył wspaniałe książki pełne niezapomnianych scen i postaci. Swiat Dysku zmieniał się przez cały czas wraz ze Światem Kuli od parodii współczesnej mu fantasy do trafnych obserwacji społecznych. Cały czas jego książki pozostawały dobre i warte poznania. Pratchett  cały czas trafnie i dokładnie opisywał  cały czas pokazywał możliowści konwencji d o tworzenia mądrzych opowieści o świecie. Caly czas poruszał ważne problemyJak pisał Neil Gaiman, cały czas widoczna była w nim wściekłość na świat.
"Terry’s authorial voice is always Terry’s: genial, informed, sensible, drily amused. I suppose that, if you look quickly and are not paying attention, you might, perhaps, mistake it for jolly. But beneath any jollity there is a foundation of fury. Terry Pratchettis not one to go gentle into any night, good or otherwise.
He will rage, as he leaves, against so many things: stupidity, injustice, human foolishness and shortsightedness, not just the dying of the light. And, hand in hand with the anger, like an angel and a demon walking into the sunset, there is love: for human beings, in all our fallibility; for treasured objects; for stories; and ultimately and in all things, love for human dignity."
Wzorem przypominanego cytatu o wiosce Ramtopach, Pratchett będzie żył jeszcze długo. Jego ksiązki nie będą zapomniane. Będzie się do nich wielokraotnie wracać, bo są one warte wielokrotnej lektury. Trzeba pamiętać o ich autorze.

niedziela, 15 lutego 2015

Terry Pratchett, Stephen Baxter Długi Mars Prószyński i S-ka Warszawa 2015


Nowy Cykl Pratchetta i Baxtera zaczął się obiecująco Długą Ziemią, po czym skręcił w znacznie gorszym kierunku Długą Wojną. Moje oczekiwania względem Długiego Marsa nie były więc zbyt wysokie. Przy takim braku oczekiwań powiesć odebrałem dobrze.

Akcja zaczyna się już po erupcji Yellowstone z popredniego tomu. Ludzkość stara się dostosować do nowej sytuacji. Jednocześnie też Maggie Kaufmann po wyprawied do Valhalli wyrusza na jescze dalej wysunięte ziemie Dlugiej Ziemi, dalej poszerzająć poznane tereny. Sally Linsay po latach spotyka ponownie odpwiedzialnego za odkrycie przez ludzkość Długiej Ziemi ojca Willisa, a Joshua Valiente i Lobsang odkrywają kolejny problem Długiej Ziemi.

Z tak opisanej fabuły można by wywnioskować, że dzieje się dużo Autorzy jednak po raz kolejny powtarzają schemat z poprzenich dwoch powieści polegający głównie na opisywaniu kolejnych ziem i ogólnym większym zagrożeniu daleko w tle. Tak samo jak w poprzednich tomach zanika ono aż za daleko w tle. Nie są to jedyne powtórzenia. Powtraza sie też wątek cywilizacji krabów z pierwszej Nauki Świata Dysku. Postaci zachowują się też właściwie tak samo jak w poprzednich tomach. Moim zdaniem pomimo tych wszystkich powtórzeń, ten tom jest lepszy od poprzedniego. Lepiej wypadają wątki ekspolracji Długiej Ziemi. Tak samo pojaiwajacy się w tym tomie Długi Mars jest rzeczą, która pokazuje, że w cyklu jeszcze jest potencjał. Toretyczny główny wątek książki też jest lepiej poprowadzony niż poprzednio. Może nie jest on całkowiecie wykorzystany, ale przynajmniej ogolnie rozwiązuje już trochę z wcześniejszych wątków cyklu. Wszystkie elementy tego tomu byly wykonane dobrze, chociaż. cały czas pozostaje wrażenie, że można lepiej rozwinąć każdy z nich.

Jak już pisałem, przy braku jakichkolwiek oczekiwań, książkę odebrałem nawet dobrze. Caly czas jednak przy jej lektrurze powstaje wrażenie, że mogła by być lepsza. Nie zmienia to faktu, że pewnie i tak przeczytam ciąg dalszy.


środa, 18 czerwca 2014

Terry Pratchett Para w ruch Prószyński i S-ka Warszawa 2014


Po trzydziestu latach i czetdziestu (czterech jeśli liczyć Nauki) rewolucja przemyslowa na Dyska doszła do etapu powstania kolei. Para w ruch jest jednocześnie taką pozycją którą jedni będą lubić a inni za to samo nawet znienawidzą. Wymienię tylko kilka elementów książki.

Gdy Dick Simnel ujarzmia parę przy pomocy sinusa i cosinusa i tworzy pierwszą lokomotywę na Dysku-Żelazną Belkę, przybywa do Ankh-Morpork.  Otrzymuje tam w spacie od Harry'ego Króla. Vetinari każe też Moistowi von Lipwigowi nadozrować projekt ze strony miasta. W ten sposób zaczyna powstawać Higieniczna Kolej Żelazna Ankh-Morpork Równin Sto. Moist w ciągu tych kilku lat stał się bardziej leniwy. W obecnej książce jego rola sprowadza się bardziej do negocjacji, a dla fabuły częto bardziej ważni Są Simnel, Harry Krół, czy Vimes. Pan Nieco Wilgotny  już własciwie stracił swoje cętki, co zauwązają tez inni bohaterowie. W trakcie powieści okazuje suię też, że nie moze ich całkowicie stracić bo taki jest Vetinariemu potrzebny. Sam Vetinari zachowuje się w powieści mało oryginanie, co jednak zostaje wyjaśnione.

Cały czas w powtarzają się krótkie powroty miejsc i postaci: m.in. Śmierć, Ridcully i inni  Magowie, Rincewind, Lu-Tze, Niania Ogg, Feeney, gragowie, Srebrna Orda, Keli , umnianskie golemy. Jednocześnie też przy okazji budowy kolei Pratchett opisuje miejsca, kóre przez chwilę pojawiały się ostatnio nawet aż w Równoumagicznieniu Jednocześnie caly czas Pratchett stara się, co widac już od Niewidocznych Akademików, domykać rózne wątki lub rozwijać je dalej. Gobliny stały się już od Niucha pelnoprawnymi członkami społeczności, a Traktat Doliny Koom wciąż nie jest przyjmowany przez wszystkich. Przedstawiony zostaje też dokładniejszy obraz polityki na Równinach Sto Widać to też przy postaci Dicka będącego synem wynalazcy kombinatora żniwnego z Kosiarza.  Jedocześnia sama fabuła powraca też do już znanych motywów, co może być dla niektorych wadą, jednak innych ucieszy. Jednocześnie powolne domykanie wątków u Pratechha wynika też ze śwaidomości zblizajacego się pożegnania z Dyskiem.

Widać też jak bardzo Dysk odszedł od poczatkowych nie posiadających fabuły parodii w kierunku bardziej złożonego i ponurego świata. Para... jest nie tylko powiescią o kolei. Opowiada też o przyjmowaniu nowoczesności, co też pokazują liczne powroty postaci. Jest też powiescią o terroryzmie. Gragowie wypowiadają wojnę nowoczesności. Wojnę na ktorej giną ofiary. Pojawiają się w niej nawet sceny bardziej pesymistyczne niż w Niuchu. Pracz próbuje je jednak bardziej niż poprzednio rownoważyć humorem jak w scenach gdy Moist próbuje uzyskać od golemowego konia bardziej końskiego zachowania. 

Wedlug mine Para wciąż pokazuje, że Pratchett wciaż ma pomyśly po czterdziestu tomach. Trzeba jednak już przy niej spodziewać się Dysku znacznie poważniejszego niż wcześniej.


sobota, 15 marca 2014

Terry Pratchett Stephen Baxter Długa Wojna Prószyński i S-ka Warszawa 2014


Poprzedni tom kończył się kiedy  Madison na Ziemi Postawowej zostało zniszczone przez bombę atmową, Lobsang rozpoczynał negocjacje z Pierwszą Osobą Pojedyńczą a przeznaczenie Długiej Ziemi i Szczęsliwego Portu pozostawały niewyjaśnione. Pozostało mi po nim wrażenie pomysłu ciekawego, ale jednak nie do końca wykorzystnego. Na drugi tom jakoś sczególnie nie czekałem, jednak mino wszystko chicałem doczekać rozwiazania wątków. 

Akcja zaczyna się w roku 2040 kiedy na Długą Ziemią kursuje już flota twainów stworzonych na wzór orygnialnego Marka Twaina. Joshua, Lobsang, Sally i Jansson prowadzą obecnie spokojniejsze życie. W trakcie eksperymentu na trollach trollica Mary sprzeciwia się próbom odbebarania jej dziecka. Po sieciach Długiej Zeimi zostaje rozprowadzone nagranie z jej gestem sprzeciwu-Nie dam. Po tym wydarzeniu z całej Długiej ziemi zaczynają znikać trolle. Jednocześnie na dalekich ziemiach jednoa z Koloni Walhalla oglasza deklarację niepodleglości. Rząd Ziemi Podstawowej wysyła twainem Benjaminem Franklinem ekspedycję w celu podporządkowania zbuntowanych kolonii. Zaczyna się Długa Wojna.

Zacznejmy od dobrych rzeczy. Są one takie same jak w pierwszym tomie. Wciąz pokazywane są nowe ziemie i istniejace na nich warianty przyrody. Pokazane są też dlasze kosekwencje Przekraczania widoczne w społecznej konstrukcji Walhalli i sytuację polityczną na Ziemi Podstawowej. Poza USA autorzy pokazują politykę dotyczacą przekraczania w innych kracjach takich jak Chiny, Korea Północna czy Holandia. Do nawiązań do okresu kolonizacji dołączona jest oczywiście wojna o Niepodleglość USA, na której to wzorował się autor walhallańskiej Deklaracji Niepodległości. Auyorzy powracają do postaci z poprzedniej ksiązki jak Maggie czynelsona Azkiwe i opisują ich dlasze losty.Lobsang zostaje też rozwinięty ale żeby nie spolierować bardziej nie napiszę jak.

Musimy jednak przejść do wad. Zaczniejmy od tego że fabuła wlaściwie nie istnieje. Tak jak w tomie porzednim powieśc jest zbiorem różnych scen przy czym duża czesc z nich wyglada jakby miały być bardziej użyteczne w następnych tomach, a sama ksiązka bardziej opiera się na pokzywaniu kolejnych światów, co niestety nie działa tak dobrze jak w poprzednim tomie. Właściwie żaden z dortychczasowych wątków nie został zamknięty, za to jeszcze kilka nowych zostalo otworzone. Przykładem może być Pierwsza Osoba Pojedyńcza o której nie dowiadujemy się nic... prawie nic.  Sam wątek czeka dalej na rozwinięcie. Problemem jest też to, że jak na Pratchetta wlaściwie nie ma humoru.

Czy warto jest poznać? Chyba tak. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że w następnej książce Pratchett i Baxter dostarczą odpowiedzi na pytania pojawiające się w cyklu.

niedziela, 2 lutego 2014

Niereguralny Przerywnik Rysunkowy 2- Świat Dysku (2)



W wyniku różnych rzeczy nie dało się utrzymać założenia dwóch teksdto w tygodniu. W przyszłym Tygodniu już będzie utrzymana (prawdopodobnie) Tymczasem  krótki powrot do twórczości rysunkowej. Początkowo planowałem napisać coś o Żółwiu Przypomnianym, ale nie wiedzałem co oniem napiać poza tym rze jest rzecża fajną i przydatną, jeśli lubi się Pratchetta. Ryskunki powstały na zadzie otwirania go na losowej stroine i szybikego szkicowania opisanych tam postaci. Z założenia mieli to być Igor ze Straży, Ptraci, Otto Chriek i Kisązę Henirich ze Zlobenii. Jakościowo temu wiele brakuje, ale chciałem utzrymać regularnoność wpisów.

sobota, 6 lipca 2013

niedziela, 19 maja 2013

30 lat świata Dysku-1988

Czarodzicielstwo

Ta książka jest absolutnie zbędna. Świat Dysku szedł już w inny kierunek od poprzedniego roku, natomiast tutaj mamy słabszy "Kolor Magii". Zaadniczo posłanie Ricewinda na koniec do Piekielnych Wymiarów pomogło uniknąć dalszego zmęczenia materiału, ale prościej było by nie pisać "Czarodzicielstwa"

Licznik Wizyt w Piekielnych Wymiarach :3

Trzy Wiedźmy

Jak wiadomo, moment, w którym cykl o czarownicach stał się cyklem o czarownicach a nie o Esk, a cały świat z parodii fantastyki z lat 80, co wychodzi mu na dobre I dostajemy też 15 lat przemieszczenia Lancre w czasie, czego konsekwencją jest dużo dyskusji w internecie.

niedziela, 12 maja 2013

30 lat świata Dysku-1987

Równoumagicznienie

(Tutaj prawie zaczał się właściwy Świat Dysku. Oczywiście jeszcze nie do końca bo, Babcia Weatherwax pojawia się bez reszty sabatu, a Głupi Osioł funkcjonuje bez Lancre i okolic). Problemem Równoumagicznieina jest to, że wygląda ono jak początek cyklu bardziej nie oczarownicach tylko wlaśnie o Esk (Co wjakiejś forfie zrealizowało się jako cykl o Tiffany). Część w Głupim Ośle jest naprawdę dobra i ciekawieczyta się o koncepcji magii w wykonaniu Pratchetta, ale już ta część na NU daje wszystkie rzeczy, które miały się wydarzyć i cały czas pozostawia . Kolejnym prlobemem równoumagicznienia jest też to że Pratchett jeszcze zbierał koncecje w wwyniku czego gdzieś się zgubiło to, ze w KM na Krullu pojawiał się mag-kobieta, czyli Marchesa.

Licznik Wizyt w Piekilenych Wymiarach : 2

Mort

Tutaj już ostatecznie ustala się koncepcja Pratchetta na cały cykl. Zaczyna się zaburzanie czasu, na chwilę nawet pojawia się Leshp. Fabuła też jest bardziej przemyślana inż w poprzednich częściach. Charakter Śmierci też ostatecznie ustala się właśnie tutaj, w momentach, w których stara się spróbpwać ludzkiego zahowania. Uniwersytet też wlaściwie wygląda tak ja w późniejszych tomach (oprócz czarodzicielstwa). Postaci też są znacznie lepiej napisane niż wcześniej.

PS Ciekawe czy we wszystkich polskich wydaniach równoumagicznienia z Neila Gaimana zrobiono Galmana

czwartek, 2 maja 2013

30 lat świata dysku-1986

Blask Fantastyczny
Tutaj widoczne jest już kształtowanie się właściwego Świata Dysku z "pułapki na turystę"i parodiowanie poszególnych motywów fantasy do... Świata Dysku? (Nie jest to dokładne, ale oddaje sytuację) . Po pierwsze, co wszyscy wiedzą nie ma już podziału na rozdziały. Postaci "jednorazowe" czyli Cohen i Bibliotekarz już mają potencjał do ponownego wykorzystania, a nie tylko powrotu jako jedno zdanie (Herrena już chyba dostała jakieś trzy). Co nie zmienia faktu, że inne światy dalej nie powróciły. Śmierć już zachowuje się tak jak na niego przystało To, że Pratchett przeszedł z parodiowania określonych fabuł bardziej w kierunku parodiowania motywów też bardziej pomaga, bo już Blask fantastyczny właściwie się nie zestarzał. Wmienia się już obraz świata cały czas pojawiją się Zlorfowie i iini Rerpfowie, ale już rzadziej, zamiast tego zastępują ich Weatherwax, Dahoney i Lackjaw. Fabuła jest lepsza od "Koloru Magii", choćby teym, ze w ogóle występuje PS Jeszcze jedna uwaga: "Niezwykłe" organizacyjne pomysły Trymona już zapowiadają trochę Ridcully'ego

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

30 lat świata dysku-1983

Kolor Magii
Przykro to pisac, ale Kolor Magii jest jedną z najsłabszych części Swiata Dysku (). Problemem jest to, co pozwoliło mu zdobyc popularnośc: parodiuje on stan Fantasy z wczesnych lat 80. Jesli więc potrzeba kwerendy, żeby ustalic co miało byc śmieszne i dlaczego, to znaczy, ze dotyka książki ten sam problem, co dużej cześci różnych parodii-poza parodią nie ma właściwie nic (i kilka dowcipów o turystyce). Inny problem to to że większośc postaci i miejsc jest wyjatkowo jednorazowa-tak bardzo że jak już powracali cw następnych tomach to tylko na jedno zdanie, albo zahowują się zupełnie inaczej niż poźniej i (chronologicznie wcześniej) czyli Smierc i Vetinari (pomimo tego, że Pratchett stwierdził, ze to Vetinari, w moim fanonie to Snapcase z bo wyglądu i zachowania pasuje bardziej.). Kolor Magii to niestety tylko wspomnienie ery kiedy ZAZ kręcili kolejne filmy byla za nimi cała masa imimtatorow. Ma jednak dobre strony-bez niego nie byłoby kolejnych tomów.