sobota, 23 maja 2015
Neil Gaiman Drażliwe Tematy MAG Warszawa 2015
Ostatnia powieść Gaimana nie trafiła do mnie do końca. Na myśli mam Ocean na końcu drogi, a nie Na szczęscie mleko..., które oceniam lepiej. Rozumiem dlaczego Gaiman chciał opowiedzieć sojwą historię i dlaczego była dla niego ważna. Nie zmienia to faktu, że do mnie akurat nie trafiła.Nie zmienia to też tego, że dalej czekałem aż ukaże się nowy zbiór opowieści Gaimana. W jego wypadku można zobaczyć dużo różnorodnych elementów twórczości autora. W wypadku takiego zbioru ocena ich różni się u każdego czytacjacego więc ograniczę się tylko do wyminienia tych najciekawszych według mnie.
Kalendarz Opowieści zbiera opowiadania z projektu tworzonego przez Gaimana na podstawie tweetów Są one dalej dobre, jednka trochę tracą poza oryginalna stroną.
Godzina Nic została napisana przez Gaimana jako jedno z cyklu opowiadań na 50 lat Doktora Who. Opowiada ona historię z czasu 5 serii, kiedy Doktor i Amy wracając na Ziemię odkrywają, że ludzkość wymarła w roku 1984. powodem tego jest jeden z serkretów Władców Czasu. Jest to dobra historia i na ppewno nie jest gorsza od niektórych rzezczy zaserwowanych przez Moffata.
Mam duże zastrzerzenia do twórczości i maniery pisarskiej Jacka Vance'a. W wyniku tego nie miałem sczególnych oczekiwań w stosunku do Inwokacji Indyferencji. Pozytywnie się jednak zaskoczyłem.Również to dobry tekst. Podobnym wartościowym hołdem dla innego pisarza jest Człowiek, który zapomnial Raya Bradburego
Śmierć i Miód znam już z Kroków w Nieznane . Jest to kolejne podejście Gaimana do Sherlock Holmesa. Tym razem opisuje on emeryturę detektywa i ostatnią z jego spraw. W tym wypadku Gaiman zamist crossoveru napisał cieakwe rozwinięcie kanonu ktore warto poznać.
Przestrzegać formalności oraz Śpiącą i Wrzeciono pomimo ich odrębności opisywać razem. Przedstawiają one rózner sporjrzenia na historię Śpiącej Królewny.
Pomarańcz jest zapisem odpowiedzi nastolatki z kwestiornariusza pytań zadawnyvh przez przedstwiciela nieznanej agencji rządowej. Można z nich poznać fragmenty historii penego eksperymentu chemicznego jej matki.
Czarny Pies to kolejny powrót do świata Amerykańskich Bogów. Cień powracając do Ameryki dotarł juz do Hrabstwa Derby. Podobnie jak Władca Górskiej doliny w skoncentrowajej formie zbiera wszystkie zalety powieści.
niedziela, 3 maja 2015
Arturo Perez-Reverte Szachownica Flamandzka Muza SA Warszawa 2000
Moje doświadczenia z twórczością Artura Perez-Reverte były dość ograniczone. Przez lata ograniczały się tylko do Dziewiątych Wrót Polańskiego, ktore jakoś za bardzo ni zachęcały do poznania pierwowzoru. Ostatnio poznałem ją po raz kolejny posrednio przez dość dobry Ciernioryt i filmowego Kapitana Alatriste, w którym pomimo zalet, wyraźnie dało się dostrzec, że jest sklejany z całego cyklu książek. Z tego powodu na znalezioną przypadkiem Szachownicę patrZyłem bez jakichś szczegółnych oczekiwań. W wyniku tego się nie zawiodłem. Nie była to też jednak sczegółnie wybitna lektura.
Tematycznie Szachownica bardziej jest zbliżona do Dziewiąrtych Wrót (Nie mogę porównać z nieznanym mi Klubem Dumas) ZJej osia fabuły są dwa morderstwa. Pierwsze z nich popełnione zostało w roku 1472 na dworze jednego z niderlandzkich ksiażąt, a prawda na nim została ukryta na obrazie Pietera Van Huysa Szachownica Flamandzka. Sekret malowidła odkrywa konserwatoka Julia. Jednocześnie, gdy w roku 1991 zaczyna poznawać jego tajemnicę, popełnione zostaje kolejne morderstwo na osobie jej bliskiej. Julia od tego momentu stara się poznać powód obu zbrodni.
Mimo wszystko po książce autra tak chwalonehgo spodziewalem się czegoś więcej. Cała ksiażka moim zdaniem jest dokładnie na takim poziomie średniości, że trudno znowu napisać mi coś więcej niż tylko streścić fabułę. Nie uważam jej za złą tylko nie za czegółnie się wyróżniającą. Fabuła napisana jest dobrze, jednak postaci są całkowicie nijakie. Jednoczesnie wyraźnie widać wiedzę autora w dziedzinach o których pisze, tylko że mogła by być ona wykorzystana w lepszy sposób. Nie uważam tej książki za sczegóolnie wartą zapmiętania. Nie zamierzam jescze odpuszczać sobie pomiom tego innych książek autora i kiedyś do nich zajrzę. Nie będe tego jednak robić w najbliższym czasie
niedziela, 26 kwietnia 2015
Italo Calvino Niewidzialne Miasta W.A.B. Warszawa 2013
Patrzysz na nieistniejącą listę ważnych książek, które ciągle odkladasz na później. Wybierasz z niej Niewidzialne Miasta. Wiesz, że inni pisali o ich interpretacj prace naukowei dorzucisz tylko kilka krótkich i bezwartościowych słów lub też nawet przerwiesz pisanie w trakcie. W pierwszych chwilach lektury przyopminasz osbie ża narracja ta nie jest właściwa dla tej właśnie książki.
Niewdzialne Miasta są ksiażką trudną do pisania. Najprosćiej opisać ją pod względem czysto fabularnym. Przedstwai ono opisywanie Przez Marco Polo Kubilaj Chanowi odległych i nieznanych miast. Przez brak znajomości języka oddaje ich cudowność przez gesty i znaki. Opisuje miasta w jedenstu różnych kategoriach, w każdej z których znajduje się pięć miast. Każda z opowiesć przedstawia pięć mpiast, z wyjątkiem pierwszego i ostatniego zawierajacego po dziesięć.
Calvino przedstawił granice mozliwosći miejskiej tkanki. Każde z ze stworzonych przez niego miast jest zarówno realne i nierealne, co widać też przez to że na opowiadacza wybrał właśnie Marco Polo. Przedstawia granice mozliowści miast i możliowść nowych spojrzeń na ich funkcje. Jednocześnie cały czas bada granice wyobraźni Każde z miast bowiem jest
czwartek, 23 kwietnia 2015
Drugi Rok
Właśnie mija już drugi rok mojej działaności blogowej. Kiedy zaczynałem pisać, pisałem źle, ale teoretyczne regularnie. W obecnym momencie piszę rzadziej. Z rónych powodów jwscze nie przygotawałem jescze większego podsumowania tego roku. Wiem, że podobnie było w zeszłym roku, ale jeszcze może ono powstać. Na razie chciałbym przypomnieć o pewnym newsie:
Zdarzenie 1908 zodbyło pierwszą nagrodę Im Henryka Sienkiewicza. dla literatury poplarnej. Zgadam się z werdyktem. Od czasu przecztania teg komiksu palnowałem onim napisać, więć myślę że teraz jest okazja. Ograniczę się tylko do minimum. Najprościej napisać o nim: To bardzo dobry komiks i warto go poznać.
Zdarzenie 1908 zodbyło pierwszą nagrodę Im Henryka Sienkiewicza. dla literatury poplarnej. Zgadam się z werdyktem. Od czasu przecztania teg komiksu palnowałem onim napisać, więć myślę że teraz jest okazja. Ograniczę się tylko do minimum. Najprościej napisać o nim: To bardzo dobry komiks i warto go poznać.
niedziela, 12 kwietnia 2015
Frederik Peeters Aama 1-2 Self Made Hero London 2014
Frederik Peeters w Polsce znany jest z Niebieskich Pigułek, Lupusa i RG pozostałe z jego albumów nie zostały wydane jescze w języku polskim. Do jednego z nich nalezy jego najnowsza seria Science Fiction Aama.
Podobnie jak w przypadku Lupusa akcja rozgrywa się w dalekiej, nieoreślonej przyszłości. Podobięnstwo do niego nie jest tak duże. Z moich ostatnich lektur do pewnego stopnia mogę porównać go do Southern Reach. Pierwszy tom rozpoczyna się w momencie kiedy pośrodku pustyni na nieznanej planecie budzi się prawcie całkowicie pozbawiony pamięcie Verloc Nim. Jednym z nielwu wspomnień jest wygląd jego córki. Dość szybko podchodzi do niego goryl-robot Churchill twierdzący, że jest jego znajomym. Podaje też Verlocowi dziennik zawierający jego wspomnienia z ostatnich dni. Zaczynają się one w momencie kiedy leżący na ulicy pod wpływem kupionych za ostatnie pieniądze zostaje znaleziony przez swojego brata Conrad i pracującego do niego Churchilla. Mają oni wyruszyć na pustynną planetę Ona(ji) w celu odebrania dla wileliej korporacji wyników badań prowadzonych prze Profseor Woland na odciętej w trakcie kryzysu kolonii badawczej. Brat postanawia wziąć go ze sobą. Jednocześnie w swoim dizenniku poza opisem wyprawy Verloc pozanaje też historię wszytkich swoich wcześniejszych porażek życiowych. Jednoceśnie tez kolonia do której docierają nie odpowiada celom ekspedycji. Profesor woland opuściła ją wraz z wynikami swoich badań, a wszycy badacze osunęli się w kerunku paranoi i patolgicznych relacji. Sam planeta kryje też swoje sekrety.
Autorowi dobrze wychodzi badanie oppisywachy przez siebie postaci. Popza samym Verlociem dużo więcej postaci zawsze nie do końa jednozcacznych i ukrywających pewne rzeczy przed innymi. W pierwszym tomie Peeters umieścił dużo elementów tworzących szeroki obraz opisywamnego przez siebie świata. Elementy te rozwija we drugim tomie razem towrzą intrygującą atmosfferę. Ważną jej częsćią jest też równie dobra jak w poozstałych albumach Peetersa kreska. Wyrażnie widać to w niepokojacych kadrach tomu drugiego, których nie będę jednak opisywać z racji tego jak bardzo zdradzają oe część z wielu sekretów serii.
Przeczytane przeze mnie do tej pory tomy serii oceniam bardzo dobrze i z pewnosćią poznam ich ciąg dalszy. Sczerze ją też polecam i mam nadzieję, że kiedyś będzie wydana też i w Polsce.
wtorek, 31 marca 2015
Jeff VanderMeer Ukojenie Wydawnictwo Otwarte Kraków 2015
Po raz trzeci i ostatni VanderMeer zabiera czytelników do Strefy X. Po raz kolejny jest to wartościowa lektura i po raz kolejny jest to lektura naprawdę niepokojąca.
Fabuła tego tomu roggrywa się na trzech planach czasowych. Pierwszy z nich zaczyna się po wydarzeniach z poprzedniego tomu Kontroleri Ptasi Duch ponownie trafiają do Strefy X jednocześnie też we wnętrzu strefy nie można pozostać samym. Ponownie spotykają wicedyrektorkę Southern Reach-Grace. Bohaterka drugiego z planów jest Dyrektorka-Psycholożka, z ktorej punktu widzenia opisana jest działalność Agencji i Centrali przed Dwunastą Ekspedycją. Trzeci z planów poświęcony jest latarnikowi Saulowi Evansowi i jego obecności przy powolnym zasianiu Strefy X.
Strefa X dalej pozostaje tym samym niepokojacym miejscem znanym z poprzednich tomów. Cały czas autorowi dalej dobrze udaje się opisywać to niepokojące i nie dające się opisać i pojąć miejsce w sposób oddający niepokój przez nie wywoływany i jego obcość. Jak w przypadku Szarych Kapeluszy z Trylogii Amebergis obcośc ta jest częściowo opisana i określona. Można odstrzec pewne wiadomości o jej (możliwego) pochodzeniu i celach. Tak samo jak Szare Kapelusze Strefa wciąż pozostaje niedookreślona i tjamincza. Jej obcość wyrasta poza granice ludzkiego języka i możliwości postrzegania. Ponownie Dalej VanderMeerowi udaje się również dobrze opisywać postaci znane z poprzednich tomów i pokazywać ich różnorodność i ich zachowania w stosunku do strefy.
Polskie wydanie pomimo problemów i opóźnień z wersją papierową dlaej perzentuje wysoki poziom plastyczny i edytorski. Ponownie warto pochwalić pracę Patryka moglinickiego w oddawaniu niepokojacej atmosfery książki.
niedziela, 22 marca 2015
Mike Richardson, Stan Sakai 47 Roninów Egmont Warszawa 2015
Historia 47 Roninów była adopatowana wile razy na literatur, operę, sztuki i filmy. Do najnowszych z nich należy niestety wiadomy film. Na szczęście nie jest to jedyny film o tych wydarzeniach, a komiks ten nie ma z nim nic wspólnego i trzyma się bardziej autentycznych wydarzeń. Oczywiście, na ile to możliwe przy róznorodnosći interpetacji i powstalych wokoł wydarzenia mitach.
Scenariusz zaczyna się od przybycia samuraja do świątyni w celu oddania holdu. Gdy wyjaśnia powody swojego przybycia w to miejsce zaczyna opowiadac historię 47 roninów. Fabula koncentruje się kolejno na trzech postaciach Opowiesć trzyma się klaycznych opisów wydarzeń i zaczyna się od wyruszenia Daimyo Naganori Asano z Ako na dwór szoguna i początku jego konfliktu ze starszym urzędnikim dworskim Kirą Yoshinaką po tym jak odmawai dania mu podarków za naukę dworskich manier. Kira postanawia w odpowiedzi na to postanawia go skmrotwitować. Kolejne ataki Kiry na Asono prowadzą do tego, że w obronie sojej cczci zatakowal on go w pałacu Szgouna, lamiąc zakaz wyciagąnia broni, za co zostal skazany na popełnienie seppuku. a jego rod na konfiksatę majątku. Nastepnie fabuła opsuje losy pozbawionych pana roninów, na pierwszy plan wynosząc Oshiego Karanosuke Yoshio i opracowywany przez niego plan zemsty na Kirze. Sama fabuła jest dobrze rozplanowana i odpowiedni czs jest przeznacvzony na każdy z ememerntów.
W komikseie Stan Sakai posługuje zamienia swój styl rysowania z postaci zwierzęcych na ludzkie. Jednoczesńie cały czas widać podobieństwa do jego zwykłego stylu w m.in. wyglądzie postaci i kadrowaniu. Cały czas jego rysunki utrzymują wysokki poziom inawiązują do tradycji Ukiyo-e i twórczości Ogaty Gekko. Pochwalić trzeba też pracę kolorysty Loverna Kendzierskiego, który rownie dobrze wpisuje się też w tradycję.
W zbiorczym wydaniu poza komiksem znajdują się też wywiad ze Stanem Saki oraz teksty Richardsona o powstaniu komiksu, Kazuo Koikem oraz tworczości Ogaty Gekka. Są one użyteczymi dodtakaimi. Sam komiks jest jedną z pozycji, których poznanie warto rozważyć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)