Tym razem jest to kotki zbiór notek o kilku wybranych rzeczach, o ktorych chciałem napisać wcześniej, ale z różnych powodow tego nie zrobiłem
Cyril Pedrosa Portugalia
Trudno mi jednoznacznie ocnić ten komiks. Wynika to z tego, że Pedrosów było w nim jakby dwóch. Pedrosa scenarzysta nie do kńca wiedzial oczym chce opiwadaći cześci komiksu się nie łączą ze sobą. Na sczęście Pedrosa rysownik spisał się wspaniale.
Martin Casariego Mnie nie kupisz
Nie wiem dlaczego sobie to robię. Nie wiem, dlaczego czytam coś, o czym wiem, że będzie Złe Złe. Tytuł powinien być proroczy dla każdego chodzącego po składach z tanią książka. Cała książka to Mendoza za 3,99 o jakości odpowiedniej dla ceny. Potwierdza się powiedzenie, że chęć szczera nie zrobi z ciebie Chandlera
Alfred Kubin Po tamtej stronie
Jedna z takich rzeczy na jakie trafia się przypadkiem w bibliotece. Narrator zostaje waraz z żoną zaproszony przez dawnego przyjaciela do załozonego przez cudownego niego Państwa Snu. Miejce to okazuje się nie takcudowne jakmiało być. Jest bardziej koszmarem sennym stworzonym z rzeczy starych, gdzie zabroniony jest kontakt z nowością. Sam narrator nie może go opuścić do czasu spotkania sie z władcą. Sama książka opiera się o podświadomość. Trudno opisać rodzaćy się surrealizm. Niestety wydanie ktore miałem było niepelne, więc nie mogłem poznać wwzystkich ilustracji, ktorych brak dało się odczuć.
Rodolphe, Capo Kryżacy #1: w cieniu czarnych kniei
Ten komiks to inny rodzaj rzeczy na jakie trafia się przypadkiem. Dawnście lat temu wydano komiks oparty o Sienkiewicza. Mozna się dowiedzieć z niego, że renesans rzeczywiśćie był już w koronie za czasów STANISŁAWA Jagiellona. Sukiennice bowiem nie tylko renesansowe były ale i nawet neogotyckie, droga z miasta na Wawel wiedzie przez Barbakan, ktory wówczas już stał. Do tego jescze na tymże Wawelu jest Labirynt, po ktorego przejściu Danuśka przebrała się za Jadwigę, by ułaskwić Zbyszka. A t tylko kilka z "Cudownych pomysłów scenarzystów" Polecam jako komiedię.
. Dufaux, Xavier Krucj...
Chciałem napisać o Krucjacie po prostu "to jest złe" albo "komiks bukszpan". Stwierdziłem jednak, że nie odda to poziomu kuriozalnego kiczu jakim jest ten komiks. Poświęcę mu oddzielną notkę, chociaż naprawdę wolałbym zamiast usunąć go z tego wszechświata.
poniedziałek, 21 lipca 2014
Minirecenzje (1)
Etykiety:
Alfred Kubin,
Austria,
Capo,
Cyril Pedrosa,
Czytelnik,
Francja,
Henryk Sienkiewicz,
Hiszpania,
KKB,
komiksy,
Martin Casariego,
muchaniesiada.com,
puzzle,
Raymond Chandler,
Rodolphe,
Timof,
Twój Komiks
piątek, 18 lipca 2014
Jaroslav Rudiš Grandhotel. Powieść nad chmurami Czeskie Kilmaty Wrocław 2013
Po przeczytaniu pewien czas temu bardzo dobrego Aloisa Nebla postanowiłem poznać pozakomikową twórczość jednego z autorów.Wybrałam akurat tą powieść z racji zapoiwadanej na blurbie tematyki niemców Sudeckich, żeby zobaczyć czy będzie się jakoś różnić od komiksu. Ostatecznie nie była ona tak ważna dla powieści, ale mimo wszystko warto było ją przeczytać, chociaż nie znam poznajacego rówolegle z nią filmu Ondricka.
Powieść opowiada o zamieszkującym w Grandhotelu na szczycie góry Ješted w Libercu trzydziestolatku Fleischmannie. Sam hotel powstał na miejscu poprzedniego, niemumyślnie spalonego przez jego dziadka. Szefem hotelu jest jego jedyny krewny, kuzyn Jegr, którego interesuje tylko piłka nożna, zwłaszcza w wykonaniu Slovana Liberec. Sam Fleischmann nie może wyjechać poza rodzinne miasto. Za każdym razem gdy probuje tego, panikuje i porzuca te zamiary. W wyniku tego raz na tydzień uczęszcza na konsultacje psychologiczne. Pani doktor radzi mu by pisał dziennik tworzący całąpowiesć. Prawie jedyną rzeczą którą robi jest wpatrywanie się w chmury, przez co otrzymuje jedno ze sowich przez wisk-Chmuromir. Rozpoznawanie chmur i pogody est jedyną rzeczą jaką potrafi. Nie udało mu się osiągnąć niczego więcej.
W mieście, ktorego nie może opuścić jest wiele podobnych postaci: Jegr, Franz-Niemiec Sudecki przywożący z powrotem prochy znajomych do ich miejsca urodzenia, Patka rozprowadający "cudowny napój" prosto z USA, Ilija, Zuzanna czy też wszyscy koledzy z jego dawnej szkolnej klasy.
Podobnie jak przy Aloisie Neblu historia zawiera w sobie coś nieokreślonego, co przyciąga do do jej poznania. Dalej widać pewne podobieństwo do wspominanych przez wydawcę Hrabala i Skvoreckiego. Sensowne jest także nazywanie jej czeskim Forrestem Gumpem.
niedziela, 13 lipca 2014
K.J Parker Młot MAG Warszawa 2014
Po Składanym Nożu MAG wydał chronolgicznie następną powiesć Parker(a) czyli Młot Zostal on roznież dobrze przyjety jedna trochę gorzej niż jego (jej) poprzednia powieść.
Z pojawiających się wcześniej obszarów wspólnego świata twórczosć Parker(a) akcja przenosi się na terytorium luźno powiązanej z nim odległej kolonii. Powiesć jest tak luźno nim związana, że czytlenik nie zwracający uwagi na szczegoły jak wzmianki o i Imperium czy Wojnach Wesańskich, mógłby spokojnie uznać ją za osadzoną w innym świecie. Jedyne związki z Domem to przybywające staki handlowe i ograniczenia narzucone na kolonię.
Kolonia miała początkowo wydobywać srebro, jednak nie znaleziono go. Obecnie dostarcza głownie bydła do Imperium. Nad kolonią znajduje się płaskowyż Blat, na którym przebywają członkowie wygnanego przed siedemdziesięciu laty z udział w rebelii rodu met'Oc. By sie utrzymać jego członkowie organizują najazdy na dobytek kolonii. Obie grupy obawiają się jednak ataku Dzikch, którzy przed nimi zamieszkiwali te ziemie. Ich lęk wzbudza też to, że nikt ich nie widział i nie wiadomo jak wyglądają. W podzielonym świeie wyjątkiem jest Gignomai met'Oc regularnie spotykający sie ze swoim przyjacielem w kolni Furiem
Przy podownywaniu ze Składanym Nożem krytykujący powiesć zwracali uwagę na potraktowanie z mniejszą uwagą kwestii gospodarczych. Traktowanie tego jako wady ksiązki jest błędem bo to nie gospodarka jest dla calej fabuły najważniejsza. Prawdziwa tematyka pojawia się powoli wraz z prawdziwymi motywacjami postaci i informacjami o świecie. Parker początkowo prowadzi wątki jak w typowej przewidywalnej młodzieżówce, porwadząc czytelnika do zludzenia, że wie jak historia się potoczy. Potem po raz kolejny historia zmienia tor i ostatecznie dochodzi do sytuacji, w której nie ma postaci bez winy. Kolejny raz Parker każe zwracać uwagę na szczegóły ukrywające motywacje i intencje. Nie będę dokładnie tego opisywał bo spolier naprawdę zepsuł by cheć poznawania powieśći
Jak wszystkie wydane do tej pory w Polsce teksty Parker(a) powiesć zapewnia dobrą i nieglupią rozrywkę w interesującym świecie. Jednocześnie cały czas Parker potrafi tworzyć historie poruszające ważną tematykę. Teraz trzeba tylko czekać na Sharps lub inną powieść autora(autorki) w Polsce
niedziela, 22 czerwca 2014
Luke Pearson Hilda i Ptasia Parada Centrala Poznań 2014
Po zakończeniu poprzedniego tomu Hilda z Mamą musiały przenieść się do miasta. Zmianę sytacji pokazuję pierwsze cztery strony komiksu przedstawiajace poranek w starym domu I Trolbergu. Hildzie nie podoba się nowe życie. W mieście Mama nie pozwala Hildzie już się włóczyć po okolicy i Hilda spędza cały czas w domu i szkole. Gdy Mama obiecuje wyjść z nią razem na Ptasią Paradę, przychodzą koledzy Hildy ze szkoły i zapraszają ją, żeby się z nimi pobawiła. Zabawa nie przebiega dobrze, bo Hilda i koledzy inaczej ją pojmują. Hilda nie widzi sensu w dzowninie do domów obcych ludzi czy siedzeniu na ścianie. W pewnym momencie jej koledzy zaczynają rzucać kamieniami w drzewo pełne ptaków. Kiedy jeden z nich trafia w kruka, a potem uciekają, Hilda postanawia mu pomoć. Odkrywa, że ptak potrafi mówić i ma ważną misję. Zapomniał jednak jaka to misja. Zapomniał też jak się lata.
Poza wątkiem nieprzystosowania do innego otoczenia i okrucieństwa innych Pearson pokazuje też, że miasto może być miejscem wielu ciekawych rzeczy. Hilda dostrzega też rożnorodność tkwiącą w mieście. Widzi przygody kryjące się w całym mieście w jego drzwiach, lampach, kamieniach, samochodach i roślinach czy zwierzętach. Pearson przedstwia w pewnym momencie też wagę opoiweści, jednak tego wątku nie będę opisywać, żeby nie spoilerować.
Cały czas album utrzymuje wysoki poziom plastyczny. W tym albumie Pearson zmienił odrobinę styl rysowania i kolorowania na bardziej płynny. Caly czas nie zmienia się też staranny poziom wydawania albumów.
Dalej polecam i cały czas czekam na polskie wydanie czwartego tomu, Everything we miss oraz innych wydawnictw Nobrow.
Andrzej Sepkowski Czas Golema Prószyński i S-ka Warszawa 2000
W roku 2000 Sapkowski skończył już wydawać Sagę i pisal Narrenturm Polska kinematografia w postaci Rywina, Brodzkiego i Szczerbica tworzyla właśnie ekranizację, której do diś wielu ludzi nie moze zapomnieć, chociaż nie z tych powodów, na jakie liczyli twórcy. Absolutnie i niezaprzeczaline przypadkowo wydawnictwo Prószyński i S-ka wydało powieść łódzkiego socjologa, który nigdy wcześniej ani nigdy później nie pisał fantastyki. Obcenie powiesć jest już właściwie zapomniana. Czy słusznie?
TAK. PONIEWAŻ. JEST. TO BEZNADZIEJNY. GRAFOMAŃSKI. BEŁKOT.
Początkowo planowałem napisać jakąś sensowną krytykę, jednak ogrom beznadziei tego czegoś mnie pokonał. Jeżeli ktos naprawdę jeszcze chce tego dalej szukać to polecam recenzję, którą napisal Dukaj. Mam nadzieję, że ona zniechęci już całkowicie. Jeżeli nie, to ostrzegalem przed tym czymś.
TAK. PONIEWAŻ. JEST. TO BEZNADZIEJNY. GRAFOMAŃSKI. BEŁKOT.
Początkowo planowałem napisać jakąś sensowną krytykę, jednak ogrom beznadziei tego czegoś mnie pokonał. Jeżeli ktos naprawdę jeszcze chce tego dalej szukać to polecam recenzję, którą napisal Dukaj. Mam nadzieję, że ona zniechęci już całkowicie. Jeżeli nie, to ostrzegalem przed tym czymś.
środa, 18 czerwca 2014
Terry Pratchett Para w ruch Prószyński i S-ka Warszawa 2014
Po trzydziestu latach i czetdziestu (czterech jeśli liczyć Nauki) rewolucja przemyslowa na Dyska doszła do etapu powstania kolei. Para w ruch jest jednocześnie taką pozycją którą jedni będą lubić a inni za to samo nawet znienawidzą. Wymienię tylko kilka elementów książki.
Gdy Dick Simnel ujarzmia parę przy pomocy sinusa i cosinusa i tworzy pierwszą lokomotywę na Dysku-Żelazną Belkę, przybywa do Ankh-Morpork. Otrzymuje tam w spacie od Harry'ego Króla. Vetinari każe też Moistowi von Lipwigowi nadozrować projekt ze strony miasta. W ten sposób zaczyna powstawać Higieniczna Kolej Żelazna Ankh-Morpork Równin Sto. Moist w ciągu tych kilku lat stał się bardziej leniwy. W obecnej książce jego rola sprowadza się bardziej do negocjacji, a dla fabuły częto bardziej ważni Są Simnel, Harry Krół, czy Vimes. Pan Nieco Wilgotny już własciwie stracił swoje cętki, co zauwązają tez inni bohaterowie. W trakcie powieści okazuje suię też, że nie moze ich całkowicie stracić bo taki jest Vetinariemu potrzebny. Sam Vetinari zachowuje się w powieści mało oryginanie, co jednak zostaje wyjaśnione.
Cały czas w powtarzają się krótkie powroty miejsc i postaci: m.in. Śmierć, Ridcully i inni Magowie, Rincewind, Lu-Tze, Niania Ogg, Feeney, gragowie, Srebrna Orda, Keli , umnianskie golemy. Jednocześnie też przy okazji budowy kolei Pratchett opisuje miejsca, kóre przez chwilę pojawiały się ostatnio nawet aż w Równoumagicznieniu Jednocześnie caly czas Pratchett stara się, co widac już od Niewidocznych Akademików, domykać rózne wątki lub rozwijać je dalej. Gobliny stały się już od Niucha pelnoprawnymi członkami społeczności, a Traktat Doliny Koom wciąż nie jest przyjmowany przez wszystkich. Przedstawiony zostaje też dokładniejszy obraz polityki na Równinach Sto Widać to też przy postaci Dicka będącego synem wynalazcy kombinatora żniwnego z Kosiarza. Jedocześnia sama fabuła powraca też do już znanych motywów, co może być dla niektorych wadą, jednak innych ucieszy. Jednocześnie powolne domykanie wątków u Pratechha wynika też ze śwaidomości zblizajacego się pożegnania z Dyskiem.
Widać też jak bardzo Dysk odszedł od poczatkowych nie posiadających fabuły parodii w kierunku bardziej złożonego i ponurego świata. Para... jest nie tylko powiescią o kolei. Opowiada też o przyjmowaniu nowoczesności, co też pokazują liczne powroty postaci. Jest też powiescią o terroryzmie. Gragowie wypowiadają wojnę nowoczesności. Wojnę na ktorej giną ofiary. Pojawiają się w niej nawet sceny bardziej pesymistyczne niż w Niuchu. Pracz próbuje je jednak bardziej niż poprzednio rownoważyć humorem jak w scenach gdy Moist próbuje uzyskać od golemowego konia bardziej końskiego zachowania.
Wedlug mine Para wciąż pokazuje, że Pratchett wciaż ma pomyśly po czterdziestu tomach. Trzeba jednak już przy niej spodziewać się Dysku znacznie poważniejszego niż wcześniej.
niedziela, 8 czerwca 2014
Jeff VanderMeer Unicestwienie Wydawnictwo Otwarte Kraków 2014
W ostatnich latach dwóch czołowych twórców New Weirdu napisało pozycje w bardziej klasycznej poetyce. U Mieviella byla to Ambasadoria, a u VanderMeera jest to pierwsztytom jego nowego cyklu, w ktorym można łatwo dostrzec inspiracje Strugackimi czy w minejszym stopniu Lemem. Napiszę oniej krotko, ponieważ wciąż pewne wątki dopiero wyglądają jakby miały się rozwinać w następnych tomach.
Akcja powieści amerykańskiego pisarza rozgrywa się w porzuconym przez ludzi obszarze Strefy X. Strefa X u VanderMeera jest oddalona od zwykłego świata pilonwaną przez Agencję Southern Reach granicą o nieokreślonych właściwościach. W samej Stefie X zaczyna się wytwarzać jedyna w sowim rodzaju fauna i flora i także ukochane przez VanderMeera grzyby. Niezane są dokładne właściwości strefy i nie ma jej żadnej mapy. Podobnie nieopisany jest świat zewnętrzny i nie wiadomo gdzie i kiedy rogzrywa się akcja powiesci. Niezane są też imona postaci.
Dostrefy wyslano już jedenaście ekpsedycji w celu ustalenia jej właściwości. Członkowie żadnej z nich nie powrócili. Jezeli nawet dochodzilo do powrotów dokonywały się one na zasadach ustalonych przez strefę. Do Strefy wyrusza dwunasta ekspedycja składająca się z Psycholożki, Biolożki, Geodetki, Antropolożki i Językoznawczyni, która opusza grupę już przed przejsciem Granicy. Dość szybko strefa i misja okazują się jescze bardziej tajemnicze niż poczatkowo stwiedzono. Biolożka, ktorej mąż uczestniczył w poprzedniej ekspedycji podczas podrozy przez strefe wspomina jedoncześnie swoje życie. Sama Strefa zaczyna jedak pokazywać swoje możliwości przez objawienie zagrozeń biologicznych i psychicznych.
Dobrą stroną powiesci są opisy pokazujące psychodeliczność i tajemniczość Strefy. Poza oczekiwaniem do lipca na drugi tom pozostaje mi już tylko pochwalić stronę edytorską książki oraz jej wastwę ilustracyjną. Biorąc pod uwagę to co potrafią robić wydawcy, wydrkowanie ksiazki na porządnym papierze i z ilustracjami Patryka Mogilinckiego jest czymś czego rzadko można się spodziewać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)